Rozdział trzynasty
„Błoga nieświadomość czasem jest nagrodą, gdy pamięć i wiedza swoistą
jest karą”
Padał lekki deszcz. Krople
spływały małymi stróżkami po granitowej płycie, a ustawione na niej kwiaty
błyszczały lekko, jak gdyby obsypać je kryształami. Niebo zdawało się być
ponurą i jednobarwną połacią, której uczucia spadały na ziemię w postaci kropel
deszczu.
- Czyli bywałeś tu, gdy ja nie mogłem? – Zapytał cicho i
westchnął. Jego towarzysz skinął głową i trącił nieśmiało palcami jego dłoń.
Ich palce złączyły się, a młodszy chłopak przysunął się bliżej do niego, dzięki
czemu parasol zawieszony nad nimi znów ochraniał przed wodą ich obu. – Mam
nadzieję, że obejrzysz mój występ. – Zaśmiał się cicho. Wyższy ścisnął
porozumiewawczo jego dłoń. – Zobaczy?
- Zobaczy. – Brązowowłosy uniósł głowę i spojrzał się
beznamiętnie na nagrobek.
- Wiesz Minho? – Zaczął cicho młodszy. - Chciałbym wierzyć w
to, że kochała mnie od zawsze tylko nie wiedziała czym jest prawdziwa miłość. –
Zamilkł na chwilę, po czym ukłonił się i odwrócił na pięcie ciągnąc chłopaka za
rękę. Starszy wpatrywał się w niego z nieskrywaną ciekawością, gdyż zdawał
sobie sprawę z tego, że to nie wszystko co miał on do powiedzenia.
Parę chwil później, gdy idąc ramię w ramię przysłuchiwali
się w ciszy uderzającym w parasol kroplom deszczu, młodszy przerwał wiszące w
powietrzu milczenie. - Prawda jest taka, że to ja nauczyłem ją kochać, gdy sam
ukazałem jej na czym polega miłość. – Choi zacisnął wargi i objął chłopaka
ramieniem. – Jednak pomimo mojego wysiłku i wszelkich starań. Pomimo czasu,
który jej poświęciłem próbując pomóc jej zrozumieć nigdy to do niej nie
dotarło. A jeśli dotarło to mimo wszystko było już na to za późno… - Ucichł
raptownie. Minho wpatrywał się w niego z nieznaną mu mieszaniną emocji.
Zaskoczenie, smutek, troska, wątpliwość i niepokój. Taemin opowiadał o swoich
uczuciach z niebywałym spokojem i to rodziło w nim właśnie największe zdumienie.
Próby do
festiwalu trwały całe kolejne dwa tygodnie. Nie było to Minho na rękę, ponieważ
cały czas, który normalnie byłby mu poświęcany zastąpił taniec. Ich wspólny
czas w szkole został ograniczony, nie wspominając już o czasie w domu. Taemin
ledwie przechodził przez próg swojego domostwa robił się tak śpiący, że Minho
wielokrotnie musiał brać go na ręce i
zanosić do łóżka, bo zasypiał przy stole. Zważywszy na jego zmęczenie, a także
uprzednio osłabioną kondycję fakt, że zapominał o posiłkach, a także o
regularnym spożywaniu wody często doprowadzał jego organizm do bycia na skraju
wyczerpania. Nie jednokrotnie zdarzyło mu się zemdleć podczas treningu, ale
szybko odzyskiwał świadomość i wracał do pracy, ponieważ na tę chwilę taniec
był dla niego wszystkim. Minho z dnia na dzień robił się coraz bardziej
zmartwiony. Narzekał także na brak uwagi ze strony swojego chłopaka, którego
całkowicie pochłaniała świadomość o zbliżającym się festiwalu. Minho zdawał
sobie sprawę, że coraz bardziej oddalają się od siebie. Jednak nie było to aż
tak wyraźne, żeby wzbudziło w nim większy niepokój niż to było konieczne.
Uwielbiał patrzeć jak tańczy jego ukochany. Jego kończyny wirowały lekko, jakby
niesione wiatrem leciały pod samo niebo i spadając na ziemię dotykały jej jak
delikatne, łabędzie pióra. W takt muzyki poruszał się tak, jak gdyby urodził
się w tańcu i spędził tak całe życie. Choi potrafił obserwować go godzinami i
im dłużej to robił tym większą znajdował w tym przyjemność. Gdyby organizm nie
zmuszał ich obu do spania czy posilania się, a szkoła do uczęszczania w
zajęciach najprawdopodobniej obydwaj siedzieliby w sali do ćwiczeń dwadzieścia
cztery godziny na dobę.
Na trzy dni
przed festiwalem, kiedy Taemin ćwicząc w sali został na chwilę sam, ponieważ
Minho miał do załatwienia parę spraw, drzwi otworzyły się z hukiem. Lee tańczył
jednak dalej zupełnie nie zważając na zbliżające się do sceny kroki. Poruszyłaby
się dalej w takt grającej muzyki, gdyby nie światło, które błysnęło mu po
oczach. Zamarł z przerażenia wykonując akurat skok i upadł zderzając się
boleśnie z ziemią.
- O matulu! Wszystko w porządku łabądku?! – Rozległ się huk,
jakby coś metalowego spadło, a po chwili Taemin poczuł ręce na ramionach.
Podniósł nieśmiało głowę i zobaczył dwoje brązowych oczu, wpatrzonych w niego z
przestrachem. Lee cofnął się z przerażeniem, a czerwonowłosy chłopak kucał tam
gdzie przed sekundą leżał sam poszkodowany. – Przestraszyłem Cię? Oh wybacz,
nie chciałem. Pięknie tańczysz. Chciałem tylko zrobić parę zdjęć… - Chłopak
zaśmiał się z zakłopotaniem i podrapał się dłonią po głowie.
- Kim jesteś? – Odrzekł Taemin zduszonym głosem. Zaczął
rozmasowywać sobie nadgarstek, na który nieszczęśliwie upadł.
- Ach no tak. Nie przedstawiłem się. Jestem Jang Hyunseung.
Jestem fotografem z zawodu. Właśnie pracuje nad takim jednym projektem, więc
dyrektor twojej szkoły pozwolił robić mi zdjęcia na jej terenie. – Chłopak
wstał z ziemi i wyprostował się.
- Czy nie powinieneś najpierw zapytać ludzi zanim zrobisz im
zdjęcia? – Burknął Lee.
- No tak. – Zaśmiał się ponownie z zakłopotaniem. – Chyba
powinienem. Będziesz miał coś przeciwko jeśli zrobię Ci parę zdjęć?
- Owszem. Będę. – Taemin wstał z ziemi i wyłączył wciąż
grającą muzykę.
- Ależ twój taniec jest taki piękny! Błagam daj mi zrobić
parę zdjęć! Tańczysz tak jakbyś unosił się nad ziemią, jakby twoje ciało było
całe z gumy, a kości były miękkie i giętkie jak kauczuk. Swoją drogą masz
bardzo piękne i smukłe ciało… - Lee zarumienił się nagle i zakrył ręką twarz. –
Ach wybacz, nie chciałem wprawić Cię w zakłopotanie. Ja po prostu umiem docenić
ludzkie piękno.
- Um…myślę, że jedno czy dwa zdjęcia mi nie zaszkodzą. –
Starszy chłopak podskoczył cicho i klasnął w dłonie uradowany.
- A tak w ogóle jak masz na imię? – Zapytał powracając po
swój aparat, który sposób dość brutalny porzucił pod sceną. – Uff dobrze, że
nic mu nie jest. – Mruknął oglądając swój dobytek.
- Taemin. Lee Taemin. – Mruknął.
- Masz ładne imię, Taeminnie. – Źrenice Lee zwęziły się.
- Mógłbyś się tak do mnie nie zwracać? – Hyunseung zastygł.
- Nie lubisz, gdy się tak do ciebie mówi? Wybacz. Nie
wiedziałem. – Taemin machnął ręką.
- To nieważne. Mam tylko jedną prośbę. Nie rób mi zdjęć z
lampą błyskową, dobrze? Dekoncentruje mnie to. – Czerwonowłosy pacnął się
dłonią w czoło.
- Fakt, zupełnie o niej zapomniałem! Gdzie ja zgubiłem
głowę… – Resztę słów wymruczał tak cicho, że Taemin’owi nie było dane ich
usłyszeć.
Chwilę później Lee znów wirował po scenie do muzyki podczas,
gdy skupiony Hyunseung robił mu setkę zdjęć. Co jakiś czas wtrącał komentarze
pod tytułem „Świetnie!”, „Właśnie tak!”, „Idealnie!”, „Bosko! Taeminnie jesteś
mistrzem!”. W którymś momencie Taemin zwyczajnie nie wytrzymał i wrzasnął
„Zamkniesz się wreszcie?!”. Hyunseung zamilkł raptownie i w milczeniu
kontynuował sesję.
Parę minut później Lee przysiadł na scenie by odpocząć.
Spojrzał na zegarek na ręku.
- Minho powinien się zaraz pojawić. – Mruknął pod nosem.
Westchnął i usiadł w rozkroku, by trochę się porozciągać. Nagle czerwonowłosy
puścił aparat i zostawiwszy go na statywie wbiegł na scenę. Złapał Taemin’a za
rękę i uniósł ją lekko do góry. Przekrzywił głowę i przyjrzał się mu badawczo.
– Um…mogę wiedzieć co robisz? – Zapytał Lee sceptycznie.
- Idealnie. Ta poza jest perfekcyjna. Albo nie. Wstań.
Proszę. – Taemin westchnął, ale wstał posłusznie. Hyunseung złapał go za drugą
rękę i wygiął lekko jego plecy.
- Ała! – Syknął młodszy. Drugi chwycił go w pasie i wypchnął
jedną z jego nóg do przodu.
- Stój tak! Biegnę robić zdjęcie! – Już miał biec do
aparatu, gdy Lee opuścił ręce i spojrzał na niego z politowaniem. – Mówiłem nie
ruszaj się! – Złapał go za rękę i pchnął delikatnie w brzuch. Tae zgiął się w
pół i upadł na kolana. W takiej właśnie pozycji zastał ich wchodzący do sali
Minho. Taemin na kolanach, zginający się w pół i pochylający się nad nim
czerwonowłosy chłopak, który wykręcał mu rękę nad głową.
- Co tu się dzieje? – Warknął wpadając do sali jak
rozjuszone zwierzę. – Taemin-ah!
- Hyung… - Wydusił z siebie karmelowowłosy.
- Puszczaj go natychmiast! – Zakrzyknął Choi.
- Co? Nie ma mowy. To idealna poza. Znaczy się mógłby wstać,
ale narzekać nie mogę. Jego ciało zadowala mnie w pełni. – Zaśmiał się
Hyunseung, który podciągnął rękę jeszcze bardziej do góry. – Wstawaj! Jeszcze
nie jest dobrze. Musisz wstać. Tak to nie działa. Na klęczkach nie wyjdzie
dobrze…uwierz mi znam się na tym. – Sapnął i podciągnął go do góry.
- NIE DOTYKAJ GO! – Wrzasnął Minho i rzucił się w kierunku
sceny.
- To-to nieee tak…Hyung. – Wysapał Tae dźwigając się z
klęczek. Choi już miał wdrapywać się na scenę, gdy z za jego pleców dało się
słyszeć krzyk.
- Hyunseung-ah! Co ty tu robisz? – Przez otwarte drzwi do
sali wbiegła roześmiana Hyuna.
- Hyunseung? Jung Hyunseung? – Minho zastygł w bezruchu.
Dzięki temu dziewczyna bardzo szybko się z nim zrównała.
- Ty go znasz? – Taemin otworzył usta ze zdziwienia.
Czerwonowłosy zaśmiał się i puścił modela, po czym ruszył przed siebie kierując
się w stronę zejścia ze sceny. Lee stał w bezruchu.
- Yeobo. – Uśmiechnęła się delikatnie Hyuna i wyciągnęła
ręce do chłopaka, który chwilę później wziął ją w objęcia. – Co ty tu robisz?
- Witaj skarbie. – Pocałował ją w czubek głowy i uśmiechnął
się. – Realizuje mój projekt. Mówiłem Ci.
- Skarbie? Minho? Nie nadążam… - Wymruczał Taemin
zniecierpliwiony.
- Noona czy to jest ten Hyunseung? Ten o którym mi
opowiadałaś? – Zapytał Choi z wahaniem.
- Mhm. Poznajcie proszę mojego chłopaka. Jung Hyunseung. –
Wskazała na czerwonowłosego, który zaśmiał się krótko.
- My się już znamy z Taeminniem. – Hyuna przyjrzała mu się
badawczo.
- Taeminiem? – Minho prychnął.
- To ty nie jesteś…nie jesteś gejem? – Zapytał cicho Tae.
Wszyscy zwrócili się w jego stronę z zaskoczeniem wypisanym na twarzach.
- Gejem? Wypraszam sobie. Ja jestem artystą. – Odrzekł
wyniośle Hyunseung.
- No tak. To wiele zmienia. – Burknął pod nosem Minho.
- Mój chłopak nie jest gejem…jest nieco specyficzny. Owszem.
I może nieco dziewczęcy, ale o ile mi wiadomo umawia się ze mną, więc jestem
prawie pewna co do jego orientacji. Chyba, że mnie coś ominęło. – Dziewczyna
spojrzała na chłopaka z pod przymrużonych powiek.
- Nic się nie zmieniło od tych czterech lat, skarbie. –
Uśmiechnął się do niej i objął ją ramieniem.
- Jesteście ze sobą od czterech lat? Wow… - Minho zmieszał
się lekko.
- A właśnie. Skarbie to jest Minho, o którym Ci opowiadałam.
A twój model jest jego chłopakiem. – Wskazała dłonią na chłopaka na scenie.
- Ach no tak. Masz wielkie szczęście młody. Twój chłopak ma
piękne ciało. – Czerwonowłosy mrugnął do niego.
- Yah! – Choi obruszył się.
- Yeobo! Przestań. – Hyuna trzepnęła go dłonią w ramię.
- Ja żartuje no… - Obydwoje się zaśmiali.
- Um to może my już pójdziemy? – Wtrącił nieśmiało Tae.
- Idziecie coś zjeść? Możemy iść z wami? – Zapytała radośnie
Hyuna.
- Um…właściwie to czemu nie. – Wydusił z siebie Minho. Lee
zmroził go wzrokiem.
- Chodźmy więc! – Hyunseung zakrzyknął z uśmiechem i wszyscy
udali się powoli do wyjścia.
Taemin,
który zdążył się przebrać po treningu szedł teraz za parą i przyglądał się w
zamyśleniu ich złączonym dłoniom. Choi szedł zaraz za nim i ze spokojem
obserwował swojego chłopaka.
- Właściwie to gdzie idziemy? – Zapytał nieśmiało
najmłodszy.
- Jest taka świetna restauracja nieopodal. Chodźcie, już
blisko. – Hyuna machnęła ręką by ich pospieszyć. Minho westchnął.
Pięć minut
później usiedli przy stoliku w bardzo przyjemnie wyglądającej knajpce. Jej
wystrój był ciepły, a małe lampioniki porozwieszane nad wielkimi framugami,
które trzymały okna, nadawały pomieszczeniu lekkiego i przestronnego wyglądu.
- To nasza ulubiona restauracja. Mają piękny i przyjemny
wystrój, a jedzenie także jest wyborne. Tylko ostrzegam. Mają tu tylko
kurczaka. W każdej konfiguracji, ale innego mięsa tu nie zjecie. – Powiedział
łagodnie Hyunseung.
- To dobrze. Lubimy kurczaka. – Zaśmiał się Minho, a Tae
przytaknął mu.
- Czy mogę przyjąć zamówienie? – Nagle z za pleców Hyuny
odezwał się miękki głos.
- Onew! Tak się cieszę, że Cię widzę. – Dziewczyna
uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Hyuna, Hyunseung. Tak miło znów was tu widzieć. A to jak
mniemam wasi znajo… - Nagle chłopak zastygł. – Minho? Choi Minho? – Zapytał
niepewnie. Minho przyjrzał mu się uważnie. Sekundę później skojarzył twarz
kelnera.
- Lee Jinki…Onew? – Choi uśmiechnął się. – Znowu się
spotykamy. Nie wiedziałem, że to twoja restauracja.
- Nie moja, lecz moich rodziców. W końcu nie przyszliście
jak twój chłopak wyszedł ze szpitala. – Uśmiechnął się smutno.
- Och przepraszam. Zupełnie wyleciało nam to z głowy. A
właśnie. Cieszę się, że wreszcie masz okazje poznać Tae. Minnie to jest Onew.
Brat Raelae. – Lee zastygł.
- Tej Rachele? – Przełknął głośno ślinę.
- Tak, ale to on przyszedł przeprosić za nią i jej
zachowanie. Wytłumaczył nam parę rzeczy. Zresztą opowiadałem Ci. To dobry
facet. Poznaliśmy się jak leżałeś w śpiączce. Zapomniałem Ci wspomnieć. Wybacz.
– Choi zawstydził się.
- Oh. Rozumiem. Nic się nie stało. Ale o samym Onew chyba
zapomniałeś wspomnieć. – Mruknął przepraszająco.
- Jakoś tak wyszło. – Minho skrzywił się.
- Nic się nie stało. Cieszę się, że już jest w porządku.
Hmmm…co byście zjedli w takim razie? – Zapytał z uśmiechem.
- Kurczaka! – Odpowiedzieli chórem.
- Dobra odpowiedź. – Zaśmiał się kelner. – Przyniosę wam
nasze specjały to spróbujecie wszystkiego, może być?
- Pewnie! Wiesz, że zawsze nam smakuje to, co przynosisz. –
Hyuna uśmiechnęła się szeroko.
- Ach wiem, wiem. Pytanie tylko czy nasi nowi goście również
mi zaufają. – Spojrzał pytająco na Minho i Taemin’a.
- Tak. Jak najbardziej. – Przytaknął Lee.
- Świetnie. W takim razie lecę dać znać Ryewookowi, że mamy
specjalnych gości. – Ukłonił się i sekundę później zniknął w czeluściach
kuchni.
- Skąd się znacie? – Zapytał badawczo Hyunseung.
- To długa historia… - Zasępił się Minho.
- Mamy czas. – Zaśmiała się Hyuna.
Półtorej
godziny później cała piątka siedziała przy stole i śmiała się z jakiegoś głupiego
żartu, który wtrącił Hyunseung. Po wysłuchaniu opowieści Taemin’a atmosfera
zrobiła się nieprzyjemna, więc Onew wkroczył do akcji i rzekłszy, że obiad był
na koszt firmy przyniósł im jeszcze deser. Tae siedział więc teraz przed
deserem bananowym i słuchał głupiej wymiany żartów pomiędzy czerwonowłosym a
kelnerem, który przysiadł się do nich nie mając nic lepszego do roboty. A
przynajmniej taka była oficjalna wersja. Hyuna siedziała spokojnie, sącząc swój
koktajl owocowy, a Onew zarykiwał się śmiechem dość umiejętnie naśladując,
płaczącego już ze śmiechu, Hyunseung’a. Dla Minho ten wieczór był przyjemnym,
acz chwilowym oderwaniem się od rzeczywistości.
Wreszcie
przyszedł dzień, którego wyczekiwało prawie osiemdziesiąt procent uczniów tejże
szkoły artystycznej. Pierwszy dzień festiwalu artystycznego. Tak zwany dzień
muzyczny. Do występów przygotowywało się prawie pięćdziesięciu uczniów. Każda
klasa miała prawo wystawić dowolną ilość reprezentantów. Jednak im więcej osób
uzdolnionych artystycznie, które biorą udział, tym więcej punktów miała szansę
zdobyć dana klasa. Każdego roku za największą ilość zdobytych punktów wygrana
klasa wyjeżdżała pod koniec drugiego semestru na dwutygodniową wycieczkę na
wyspę Jeju.
Festiwal trwał w sumie trzy dni. Pierwszego dnia odbywały
się w auli wszelkie występy muzyczne. Taneczne, wokalne, instrumentalne. Miały
okazje zaprezentować się zespoły, soliści, orkiestry, tancerze i wszyscy
ludzie, którzy uczęszczali na którymkolwiek roku do klasy muzycznej. Drugi
dzień poświęcony był sztuce. Wszelkie wystawy malarskie, rzeźb, fotografii i
innych dzieł były obwieszone po całej szkole, a najlepsze dzieła trafiały na
licytację, która odbywała się w auli. Podczas trzeciego dnia klasy
teatralno-filmowe miały swój czas. Pokazywano filmy, wystawiano sztuki,
kabarety w różnych miejscach i o różnych godzinach. Pod koniec trzeciego dnia
można się było załapać na podsumowanie festiwalu, na którym szczęśliwcy mogli
wygrać różne nagrody, a łowcy talentów wyłapać ostanie ‘gwiazdki’ do swojej kolekcji.
Podczas podsumowania występują osoby, które wygrały muzyczny konkursy z
pierwszego dnia, jednak z przygotowanym na zaś innym występem.
Tegoroczny
festiwal prowadziło dwóch nauczycieli. Nauczyciel gry na fortepianie i
wychowawca klasy muzycznej, do której uczęszcza Key - Pan Lee Soohyuk, a także
wychowawca pierwszej klasy teatralno-filmowej – Pan Seo Inguk. Zaczął się on o
ósmej rano, ale każdy z wykonawców czekał od piątej na swój czas na krótką
próbę przed wstępem. Wokaliści rozśpiewywali się razem w sali muzycznej.
Tancerze rozgrzewali na sali gimnastycznej, a orkiestry grały sobie cicho na
pustej jeszcze auli.
Na dziesięć minut przed godziną otwarcia powoli zaczęto
wpuszczać do sal najważniejsze osoby na całym festiwalu. Tak zwanych przez
wszystkich łowców talentów. Większość z większych tudzież lepiej zarabiających
wytwórni wysyłała zwykle swoich przedstawicieli na pierwszy jak i na trzeci
dzień festiwalu. Drugim zajmowały się zwykle policealne szkoły artystyczne i
inne prestiżowe uczelnie.
Minho
wszedł właśnie do szkoły, kiedy minąwszy grupkę zestresowanych dziewczyn z
drugiego roku, dojrzał w otwartej sali naprzeciwko swojego dobrego kumpla.
- Sunbae! – Zawołał radośnie i przywitał się z nim ciepło. –
Czyżbyś dziś występował?
- W tym roku kończę tę szkołę. Wypadałoby zrobić coś
kreatywnego po liceum, nie sądzisz? – Chłopak zaśmiał się.
- Fakt. – Obaj się zaśmiali. – W takim razie nie
przeszkadzam Ci. Powodzenia Sunbae. Pokaż im! – Drugi ukłonił się w podzięce i
odwrócił na pięcie, ale nie zdążył zrobić nawet kroku, bo ktoś zawołał go
jednocześnie biegnąc z końca korytarza.
- Jongwoonie! – Brązowowłosy chłopak o łagodnej twarzy
dopadł swojego kolegę i złapał go ramię. – Powodzenia stary. – Poklepał go budująco po ramieniu.
- Dzięki Kyu. Cieszę się, że mnie znalazłeś. Chciałem się
zapytać odnośnie tego… - Minho odwrócił się na pięcie i już chciał zrobić krok,
ale głos jego kumpla sprawił, że zastygł.
- Nadal czekam na rewanż Minho. – Choi wzdrygnął się.
- Kyuhyun-hyung czy to naprawdę konieczne? – Zapytał z
wahaniem.
- A chcesz żyć? – Okazał się być on śmiertelnie poważny.
Minho skinął głową. – No to dongsaeng
bież w łapki swojego pada i biegaj do mnie w podskokach jak tylko
będziesz miał wolną chwilę. Game Kyu nigdy nie przegrywa. – Uśmiechnął się tryumfalnie
pod nosem.
- Ta jest hyung… - ‘Nie bez kozery ma taką ksywkę.’ pomyślał
rozpaczliwie Minho, po czym ukłoniwszy się ruszył korytarzem szukając swojego
chłopaka.
- Zaraz zaczynają się występy. – Mruknął Kibum, który
siedział przy stole oparty o swojego chłopaka. – Masz rozpiskę? Kto jest
pierwszy na liście?
- Jakieś laski z pseudo zespołu, który się nazywa Secret?
Czy jakoś tak… - Wymruczał Kim i zmrużył oczy. – Potem jest duet.
- Czyj duet? – Zainteresował się Key.
- Lyn & Leo. Czekaj…Leo z czwartej muzycznej? Leo od
Ciebie z klasy? – Kibum przytaknął.
- I Lyn z trzeciej, tej od Minho. Lubię ich. Pójdziemy
zobaczyć, prawda? – Jonghyun skinął głową i uśmiechnął się. – A co jest dalej?
- Później występuje jeszcze jakaś J-Min, Gain, męski duet… -
Młodszy Kim przerwał mu.
- Niech zgadnę. Bangie i Yoseob? – Drugi popatrzył na niego
spod przymkniętych powiek.
- Tak…dokładnie tak. Skąd wiesz? – Kim machnął ręką.
- Są ode mnie z klasy. Się ma się wie, nie? – Powiedziawszy
to zaśmiał się.
- Dobra ruszaj tyłek, bo nie zobaczymy Leo. – Joghyun wstał,
tym samym zrzucając z siebie Kibum’a.
- I Lyn. Ona też czuje, wiesz? – Burknął blondyn.
- Czyli trafiłem z jego imieniem? – Kim zaśmiał się z
satysfakcją.
- Czasami w Ciebie nie wierzę… - Mruknął Key, po czym załamał
ręce.
Amber
siedziała razem z Sulli w auli już jakieś dobre piętnaście minut, gdy pierwszy
zespół dopiero dotarł na scenę. Obejrzawszy wstęp spojrzała na swoją
towarzyszkę, która właśnie pisała z kimś przez telefon.
- I jak Ci się podobały? W sumie to lubię tę ich
piosenkę…Poison, czy jakoś tak. – Zamyśliła się.
- Nawet niezłe. Teraz jakiś duet? – Amber skinęła głową.
Krystal zaraz tu będzie, Kibum i Jonghyun też.
- A co z Minho? – Sulli wzruszyła ramionami.
– Pewnie jest z Taemin’em. Znajdzie się w sam raz na występ
Tae. Zobaczysz. – Amber zaśmiała się cicho.
- O są chłopaki. – Pomachała na obydwu Kim’ów, którzy po
drodze zgarnęli Krystal i usiedli na swoich miejscach.
- Kolejny wstęp zmrozi wam krew w żyłach…albo pozamyka wasze
serca w słoikach. – Inguk zaśmiał się złośliwie na co Soohyuk spojrzał na niego
z politowaniem i pokręcił głową.
- Przed państwem duet Lyn & Leo w piosence „Blossom
Tears”.
Cała grupa słuchała z
zaciekawieniem całego występu, ale skonsternowanie, które pojawiło się na ich
twarzach pod koniec było czymś bezcennym.
- Czy on właśnie ją zabił? – Zapytała Sulli.
- Pan Inguk nie żartował z tym sercem, no nie? – Key patrzył
na scenę jak zaklęty.
- Ona jest martwa? Super. – Powiedział Jonghyun z szerokim
uśmiechem na twarzy.
- No nie? To było epickie. I ta sukienka. Kurde. Takie fajne
serce, a on je do słoika wepchnął…no wiecie co? – Amber zrobiła minę smutnego
psa.
- Tak was czasem obserwuje i w sumie to się zastanawiam z
kim ja się zadaje. – Krystal westchnęła głośno i oparła się o tył fotela.
- Wiemy, że za to nas kochasz. – Zaszydziła Amber.
- Ta… - Wszyscy się zaśmiali.
Całą grupą
obejrzeli jeszcze parę występów wokalnych, w tym jeden, który zakończył się
wkroczeniem prowadzących i dyskwalifikacją z konkursu. Kiedy w piosence, którą
uprzejma była wykonać Gain pojawiało się przekleństwo więcej razy niż to było
dozwolone…o ile refren, w którym słowa „Fuck U” pojawiają się jako jedyne dwa
słowa można w ogóle nazwać przekroczeniem dozwolonej ilości przekleństw.
Za to podczas występu Bang’a Yongguk’a i Yoseob’a w utworze
„I Remember” większa część damskiej widowni zalała się łzami i biedni
prowadzący musieli biegać z chusteczkami i rozdawać je publiczności. Występy
różnych raperów ze szkoły, którzy robili kolaboracje szczególnie spodobali się
Amber i Kibum’owi („School of tears” – Rap Monster, Suga, Jin), solowe
wokalistki takie jak J-Min, Ailee czy Hyorin wychwalane były prawie pod
niebiosa przez Krystal i Sulli. Jonghyun natomiast nie mógł się napatrzeć na
występ fantastycznego – jego zdaniem, zresztą nie tylko jego, bo także
większości publiczności – zespołu o chwytliwej nazwie C-CLOWN w utworze „Let’s
Love”.
Jednak tylko jeden z występów chwycił za serca ich
wszystkich. Czwartoklasista Kim Jongwoon zwany przez wszystkich Yesung wystąpił
ze swoim solowym utworem pod tytułem „Blind”. Tym samym część wokalna została
zakończona i mogła płynnie przejść w część taneczną.
- Tylko ja płakałam? – Odezwała się cicho Krystal, gdy
wreszcie zapalono światło i ogłoszono dziesięciominutową przerwę przed
rozpoczęciem kolejnej części.
- A widzisz mój makijaż na oczach? – Odezwała się Sulli.
- Nie. – Spojrzała na nią zaskoczona.
- No cóż…ostatnie widziały go chusteczki higieniczne. –
Powiedziała z zażenowaniem. – Idę do łazienki. Dobrze, że wzięłam ze sobą
kosmetyczkę.
- Idę z Tobą. Muszę się doprowadzić do ładu. – Amber
patrzyła za nimi jak odchodzą.
- Myślicie, że Minho widział występ? Wiem, że bardzo mu
zależało na tym, żeby go zobaczyć. – Zapytała z westchnięciem.
- Widziałem. – Odezwał się głos z za jej pleców.
- Och Minho. Co ty tu robisz? – Zapytał Jonghyun, który
wierzchem dłoni ocierał resztkę łez. Kibum siedział z głową między kolanami i
próbował się uspokoić.
- On jest niesamowity, prawda? Mam nadzieję, że z tym głosem
zajdzie daleko. – Choi uśmiechnął się ciepło. Kim odpowiedział mu tym samym. –
Jest dla mnie miejsce? Zaraz Minnie ma wstęp.
- A właśnie. Czemu tak długo Cię nie było? – Zapytał młodszy
Kim odzyskując fason.
- Mieliśmy małe kłopoty z włosami… - Zająknął się Minho.
- Jak to? Co się stało? – Kibum nie dawał za wygraną.
- No cóż…
„- Hyung błagam nie,
to boli… - Zapłakał żałośnie Taemin.
- Muszę to zrobić.
Wiesz, że tak trzeba kochanie. To zaboli tylko trochę. Jak byłeś mały to nigdy
tak nie miałeś? – Minho próbował go uspokoić.
- Nie hyung. To mój
pierwszy raz.
- Z takim długim
naprawdę nigdy nie miałeś takiego problemu?
- Nie wiem jakie ty
masz przeżycia z dzieciństwa, ale nade mną się dzieci w ten sposób nie znęcały.
- To raczej nie jest
rodzaj znęcania się Tae…
- W każdym razie to
boli. Już lepiej go zostawić. Albo w ogóle obciąć.
- Jesteś pewien?
Przecież jest taki długi…i taki przyjemny w dotyku. Jak go obetniemy to nie
będzie to tak dobrze wyglądać.
- Niedobrze to będzie
wyglądać jak wyjdę tak na scenę.
- Ale masz takiego
długiego od dzieciństwa.
- Co to zmieni, że
będziemy rozpamiętywać stare czasy? Jak mus to mus.
- Ale mam to zrobić
teraz?
- Tak.
- Ale tak zwykłymi
nożyczkami?
- No a czym?
- Bez przygotowania?
- Jak ty się chcesz do
tego przygotowywać?
- Naprawdę ja mam z
tym większy problem niż ty?
- W sumie i tak był za
długi. Sam bym go w końcu obciął.
- …
- Pospiesz się. Zaraz
mam występ.
- Fakt…No dobra
obetnijmy go więc.”
- Przepraszam, że się wtrącę. My nadal rozmawiamy o włosach?
– Kibum patrzył się na Minho z powątpiewaniem.
- Taa…a o czym innym? – Zapytał zaskoczony.
- Jesteś za grzeczny. Tak Ci powiem. – Key rzucił mu
spojrzenie pełne współczucia i poklepał go po głowie.
- Miał gumę we włosach? – Jonghyun zamyślił się.
- Przykleiła mu się na środku kucyka…długo nad tym
deliberowaliśmy. Ale w końcu kazał mi go obciąć. Pomogły nam dziewczyny, które
mają staż u tej fryzjerki za rogiem, więc nie powinien wyglądać aż tak źle. –
Minho zasępił się.
- Czyli rozmawialiście o włosach i o jego kucyku? Tak? –
Kibum upewnił się.
- Tak do cholery. A niby o czym? – Burknął Choi.
- Ja nie mam pytań. I’m done… - Key załamał ręce i schował
twarz w zagłębieniu pod szyją u starszego Kim’a.
- Co mu? – Zapytał Minho.
- Nie przejmuj się. Fanficki mu się na mózg rzucają. –
Jonghyun zaśmiał się szyderczo, po czym zwinął z bólu, gdy łokieć jego chłopaka
wbił mu się w żebro.
Dobre dwie
minuty po występie Taemin’a na korytarzu przed aulą rozegrała się dantejska
scena. Kibum machał rękami jak poparzony i próbował się wyrwać z uścisku swojego
chłopaka i dwóch dziewczyn, natomiast Minho próbował się obronić przed jego
atakami zasłaniając twarz dłońmi.
- MÓJ SYN! JAK ŚMIAŁEŚ MU ZROBIĆ COŚ TAKIEGO! JEGO WŁOSY!
JEGO PIĘKNE, DŁUGIE WŁOSY! CHOI MINHO JAK CIĘ ZŁAPIĘ TO OBETNĘ CIĘ NA ŁYSO!
ZOBACZYSZ TY BARBARZYŃCO! ZOBACZYSZ! JAK CIĘ DORWĘ TO CI NOGI Z DUPY POWYRYWAM!
– Wrzeszczał Key na cały regulator.
- On tak na serio myślał, że ja nie mówię o jego włosach?
Naprawdę? Grzecznie ostrzegałem no… - Próbował tłumaczyć się Minho.
- TRZEBA MNIE BYŁO ZAWOŁAĆ TY IDIOTO. TAKIEGO ZIĘCIA TO JA
NIE CHCĘ. KUPA MIĘŚNI Z DWOMA LEWYMI RĘKAMI NA DODATEK PEWNIE KIEPSKI W ŁÓŻKU
JESTEŚ. – Ostatnie słowa wycedził przez zęby.
- Tak coś czuję, że kończą mu się argumenty. – Szepnęła
Amber do Sulli, a ta pokiwała głową.
- Taemin NIE narzekał. Muszę przyznać, że wydawał się być
całkiem zadowolony. – Zaśmiał się z wyższością Choi. Gdyby nie silne ręce
Jonghyuna Minho najprawdopodobniej straciłby oczy jak nie całą twarz,
ewentualnie życie.
- TY PARSZYWY…JAK JA CIĘ ZARAZ. JAK ŚMIAŁEŚ RUSZYĆ MOJEGO
NIEWINNEGO TAEMINKA. JAK SMIAŁEŚ POŁOŻYĆ NA NIM SWOJE BRUDNE ŁAPY?
- Kibum wiesz o tym od dłuższego czasu…zresztą Taemin sam Ci
o tym powiedział. Weź nie przesadzaj…błagam. – Kim próbował łagodzić sytuację.
- JA PRZESADZAM? JA PRZESADZAM? TO ON PRZESADZA. ZABIJE WAS.
KIEDYŚ WAS WSTKICH ZABIJE. – Key przestał krzyczeć odwrócił się na pięcie i
najnormalniej w świecie ruszył w głąb korytarza.
- Co się właśnie stało? – Jęknął Taemin, który sekundę
później dołączył do grona swoich przyjaciół.
- Awantura o twoje prawiczkowanie, włosy, gumę do żucia i
bycie dorosłym synem. No i posiadanie beznadziejnego zięcia to ponoć powód do
ludobójstwa. Według mnie to kiepski powód…ale może ja się nie znam. – Wzruszyła
ramionami Amber, po czym chwyciwszy Sulli za ramię udała się z powrotem do
Auli.
- Uhm…A jak występ? – Zapytał z wahaniem.
- Wiesz, że dla mnie zawsze będziesz najlepszy. A i gadałem
z Hyunseung’iem. Mówi, że jesteś wspaniałym łabądkiem. – Zaśmiał się złośliwie
Choi.
- Z nim definitywnie jest coś nie tak. – Skwitował Lee.
- Tak jak z Kibum’em. – Dodała Krystal, która została teraz
sama na placu boju.
- On jest inny, ale w taki odmienny sposób… - Powiedział
Minho.
- To znaczy? – Dziewczyna zamyśliła się.
- Jak zapniesz Hyunseung’a w kaftan bezpieczeństwa, to
będzie się pieklił, że nie ma czym robić zdjęć, bo ręce ma skrępowane. – Zaczął
Minho. – A jak zamkniesz w takim Kibum’a to będzie się wkurzał, że kaftan jest
biały, a mógł być różowy.
- No tak. To takie dosyć w jego stylu. – Bąknął Taemin.
- Ja się poddaje. Po tym wszystkim wisicie mi sesje u
terapeuty. – Powiedziała Krystal, po czym westchnęła ciężko.
- Jakby nas było stać już dawno wysłalibyśmy do niego
Kibum’a. – Skwitował Minho i zaśmiał się, a reszta mu zawtórowała.
Pod koniec
dnia Minho, Jonghyun i Kibum siedzieli na widowni patrząc jak reszta tancerzy
rozciąga się po męczących występach i powoli szykuje się do powrotu do domów.
Key ochłonął już po całej sytuacji i udawał, ż nic się nie stało. Okazało się bowiem,
że fryzura Taemin’a nie była wcale aż taka zła i wyglądał w niej przynajmniej
męsko. Nie sposób go było już pomylić z kobietą.
Nagle do Taemin’a podszedł jakiś mężczyzna w garniturze i
odciągnął go na bok.
- Ej to przedstawiciel z S.M. Entertainment. – Szepnął
wskazując na mężczyznę Kibum.
- Skąd wiesz? – Minho wpatrywał się w swojego chłopaka z
niedowierzaniem.
- Widziałem jego plakietkę już wcześniej. – Rzucił.
- Myślicie, że zaproponuje mu udział w indywidualnym
przesłuchaniu? – Jonghyun zainteresował się.
- Myślę, że tak. W końcu nie od dziś wiadomo, że Taemin jest
fantastyczny. – Uśmiechnął się z dumą Key.
Minho cały czas myślał o swojej
rozmowie z pewną dziewczyną, którą spotkał zaraz przed występem Taemin’a. Przez
cały jego taniec myślał o tym. Dlatego się też spóźnił. Zdarzenie z gumą było
na tyle wcześnie, że spokojnie zdążył porozmawiać z Victorią.
„ – Minho? Choi Minho?
– Zapytała dziewczyna o sarnich oczach i długich, ciemnych, ale błyszczących
włosach.
- Owszem. Znamy się? –
Zapytał Minho.
- Nie pamiętasz mnie?
Jestem Victoria. Chodziliśmy razem do przedszkola, a potem chwile do
podstawówki. Wyjechałeś wtedy gdzieś i straciliśmy kontakt. – Choi patrzył na
nią z niedowierzaniem.
- Czekaj…Victoria,
Victoria…Pamiętam! Trzymałaś się z taką Luną o ile dobrze pamiętam, prawda? –
Zaśmiał się pod nosem.
- No tak. A ty zawsze
obserwowałeś…jak mu tam było. Aha no tak. Taemin’a. Pamiętam jak ciągle o nim
wspominałeś i się o niego martwiłeś. Słyszałam, że nadal macie ze sobą kontakt.
– Jej słowa uderzyły w niego jak piorun.
- Taemin? Z
przedszkola? – Victoria przyjrzała mi się badawczo.
- To pamiętasz mnie,
ale nie pamiętasz jego? Miałam wrażenie, że już wtedy Ci się podobał. –
Zaśmiała się cicho. – Wyjeżdżając zostawiłeś go pod moja opieką. Starałam się z
nim poznać, ale on nigdy nie dał mi do siebie dostępu, jeśli tak mogę to ująć.
– Uśmiechnęła się z zakłopotaniem. – A potem i ja się przeprowadziłam. Zresztą
byłam starsza od niego. Nasze drogi i tak, w którymś momencie musiały się
rozejść. – Do Minho powoli dochodziło to, co miała mu do powiedzenia Victoria.
Powoli przypominał sobie to, co powinien pamiętać od samego początku. Zaczął
uświadamiać sobie swój błąd.
- Victoria, słuchaj
spieszę się strasznie. Dasz mi swój numer, to może zgadalibyśmy się jakoś
później? – Zapytał, gorączkowo szukając w swojej pamięci luk. Nigdy nie
próbował zagłębiać się w swoje dzieciństwo. Wolał pozostawić je takie jakie
było i odczuwać je tak jak dotychczas. Czyli praktycznie wcale. W większości
przypadków nie umiał nawet przywołać prostego wspomnienia z przedszkola czy
podstawówki. A co dopiero osoby, która pragnęła by o niej zapomniano.”
Minho wstał
z krzesła i podszedł do sceny by uściskać swojego ukochanego, który jak widać
skakał już myślach pod sam sufit w euforii. Widział na jego twarzy wyraz
absolutnego i bezgranicznego szczęścia. To był początek drogi do spełnienia
jego marzeń. Każde z nich o tym wiedziało. Choi zatrzymał się jednak w połowie,
gdy mężczyzna wrócił do Lee chcąc wtrącić coś jeszcze. Nagle ku swojemu
zdumieniu Minho poczuł ręce na swoich plecach.
- Ohayo gozaimasu, Choi-kun. – Powiedział słodki głos za
nim. Choi zastygł i z przerażeniem wyczekiwał kolejnej chwili. – Nareszcie do
Ciebie wróciłam mój słodki. Teraz już możemy być razem, wiesz? – Zaśmiała się
delikatnie. – Kocham Cię i już Cię nie opuszczę aż do śmierci. Wiedziałam, że
na mnie czekałeś. Twoje ‘kocham Cię’ dla mnie nie było na darmo, prawda? –
Zaświergotała.
- Moje co? Dla kogo? – Minho wyrwał się z jej uścisku i
obrócił przodem do niej.
- Twoja narzeczona wróciła z Japonii, a ty się nawet
prawidłowo nie przywitasz? – Warknęła.
- Yukiko? – Minho zdążył ledwie wyszeptać jej imię.
- Wróciłam. - To powiedziawszy rzuciła mu się na szyję i go
pocałowała.
„I was so happy because I met a person like you
My heart raced every day and I could only see you
I was crazy about you back then
With the reason that I love you
I trapped you even more inside of me and made you tired
I thought everything would go well because there’s no one else like you
My eyes were blinded in happiness so I couldn’t see your heart
I made you cry and gave you a hard time…”
Piosenki, których użyłam w tekście:
"Poison" - Secret [link]
"Blossom Tears" - Lyn & Leo [link]
"Fxxx U" - Gain [link]
"I Remember" - Bang Yongguk ft. Yang Yoseop [link]
"School of tears" cover by Rap Monster, Suga, Jin (from BTS) [link]
"Let's Love" - C-Clown [link]
"Blind" - Kim Jongwoon aka. Yesung [link] - ta piosenka została także użyta pod koniec rozdziału (tłum.)
"Byłem taki szczęśliwy, ponieważ spotkałem taką osobę jak ty
Moje serce biło mocno każdego dnia i widziałem jedynie ciebie
Wtedy byłem szaleńcem
Z powodem, dla którego cię kocham
Zamknąłem cię jeszcze bardziej we mnie i sprawiłem, że zmęczyło cię to
Myślałem, że wszystko mogło się ułożyć, ponieważ nie ma drugiej takiej jak ty
Moje oczy były zaślepione przez szczęście, dlatego nie dostrzegałem twojego serca
Sprawiłem, że płakałaś i przeze mnie miałaś trudny czas..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz