Thirteen ~ One

One
„Nieznajomy”

Wszystko zaczęło się w małej i niepozornie wyglądającej kawiarni, w której zwykł pracować pewien młodzieniec. Rzadko się uśmiechał, nawiązywał kontakt wzrokowy czy zwyczajnie zwracał na kogoś uwagę, ale jeszcze rzadziej z kimkolwiek rozmawiał. Pewnego dnia jednak, do rzeczonej kawiarni, wszedł wysoki młodzieniec o bystrym i przenikliwym spojrzeniu. Podszedł do lady i uśmiechnął się do chłopaka prosząc o ciepłą czekoladę. Jednak swoim zwyczajem drugi nie odwzajemnił uśmiechu. Co więcej, nie zaszczycił go nawet spojrzeniem. Klient zmarszczył lekko brwi, ale nie zareagował w żaden inny sposób. Odebrał zamówienie, ukłonił się i odszedł w kierunku stolika stojącego dokładnie pod oknem, naprzeciwko kasy. Tak właśnie wyglądało ich pierwsze spotkanie.

Ten sam chłopak wyrobił sobie nawyk powracania do kawiarni o tej samej godzinie - mniej więcej o osiemnastej – i czekał aż do jej zamknięcia, tym samym wychodząc tuż przed naszym sprzedawcą. Zawsze siadał przy tym samym stoliku, a także zawsze brał ten sam napój – gorącą czekoladę.
W końcu, mniej więcej po półtora tygodnia codziennych wizyt w kawiarni przybysz, a raczej jego brak, zwrócił na siebie uwagę chłopaka za ladą. Spojrzał na zegarek, który ku jego zdziwieniu wskazywał kwadrans po szóstej. Zamyślił się i pociągnął wzrokiem do stolika pod oknem, który ku jego zdziwieniu także okazał się pusty. Westchnął cicho zdając sobie sprawę, że po raz pierwszy zwrócił uwagę na coś, co niekoniecznie tej uwagi od niego wymagało. Oparł się rękoma o blat i zaczął zastanawiać się, czy aby chłopakowi po prostu nie znudziła się kawiarnia. Była przecież jedną z mniejszych i niezbyt często odwiedzanych. Miała niewielu, acz stałych klientów, więc z jej prosperowaniem nie było problemów. Nie była wielką, sieciową kawiarnią, do której wpadało się w biegu po zastrzyk kofeiny o poranku. Można by rzec, że to niezwykle klimatyczne miejsce przyciągało jedynie koneserów kawy, herbaty czy dobrej książki.

Z zamyślenia wyrwał go głęboki i ciepły głos. Chłopak uniósł głowę w popłochu, by spotkać się wzrokiem z przedmiotem swoich myśli.
- Wybacz, spóźniłem się. – Mruknął z przepraszającym uśmiechem. Sprzedawca spojrzał na niego ze zdziwieniem. – Normalnie pojawiam się koło osiemnastej. Coś mnie zatrzymało. – Uśmiechnął się z zakłopotaniem. Chłopak za ladą nadal uparcie milczał. Wziął do rąk małą karteczkę samoprzylepną i długopis do lewej ręki, po czym rzucił mu wyczekujące spojrzenie. – Dla mnie to samo co zawsze. – Powiedziawszy to zaśmiał się lekko. Sprzedawca zawahał się, ale po chwili zapisał zamówienie i przykleił kartkę dla swojej koleżanki, która zobaczywszy całą sytuację roześmiała się. Chłopak zaś bardzo szybko się wycofał i zaniknął na zapleczu mrucząc pod nosem przeprosiny.
- Wybacz. On nie jest zbyt kontaktowy. – Bąknęła przepraszająco sprzedawczyni, która zaczęła przygotowywać czekoladę.
- Oh rozumiem. Po prostu wchodząc zobaczyłem, że patrzy się na zegarek i moje stałe miejsce. Pomyślałem więc, że zagadam. – Uśmiechnął się zakłopotany.
- No tak. Faktycznie zwrócił na to uwagę. Sama zauważyłam. – Zaśmiała się. – Jestem Lyn.
- Wish. – Chłopak wyciągną rękę i ukłonił się lekko. Dziewczyna rzuciła mu pytające spojrzenie, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Podała mu zamówienie, za które chłopak niespiesznie zapłacił. Trzymając czekoladę w rękach nachylił się jeszcze nad ladą i przywołał wzrokiem Lyn. – A zdradzisz mi jego imię? – Skinął głową w stronę zaplecza.
- Nikt tutaj zna i nie używa jego imienia. – Wzruszyła delikatnie ramionami. – Jednakże mówi się na niego Thirteen. – Można było dostrzec ciekawość w jej oczach.
- Thirteen? – Powtórzył w zamyśleniu chłopak, po czym z nieobecnym wyrazem twarzy ruszył do stolika. Odwrócił się tylko raz przez ramię i skinął dziewczynie w podzięce.
           
Ku jednoczesnej uciesze i uczuciu niepokoju chłopaka za ladą, rzeczony Wish pojawiał niezmiennie o tej samej porze przez następne dwa tygodnie. Jednak coś się zmieniło. Za każdym razem próbował zagadać do sprzedawcy, jednakże bezowocnie. Thirteen zdawał się nigdy nie spuszczać gardy i nie pozwolić sobie na kontakt wzrokowy i nawet krótką wymianę zdań – jeżeli nie było to konieczne. Jednak chłopak nie poddawał się i któregoś razu zapytał sprzedawcę prosto z mostu:
- Boisz się nieznajomych, Thirteen? – W chłopaku coś drgnęło. Zastygł w bezruchu i spojrzał się prosto w jego wyzywające oczy.
- S-s-słucham? – Wyjąkał.
- Pytałem, czy boisz się nieznajomych? – Oczy sprzedawcy rozszerzyły się i cofnął się lekko. – Rozumiem. – Drugi pokiwał głową ze zrozumieniem. – W takim razie jestem Wish. – Wyciągnął rękę do chłopaka, ale została przez niego całkowicie zignorowana. Po paru chwilach cofnął ją z westchnięciem. – Ty jesteś Thirteen, prawda? – Sprzedawca ledwie zauważalnie pokiwał głową. – Świetnie. – Rozpromienił się Wish. – W takim razie już się znamy. – Uśmiechnął się od ucha do ucha, po czym złapał za swoje zamówienie i ukłonił się. – Do jutra Thirteen. – Zaśmiał się cicho i wyszedł z kawiarni. Po raz pierwszy sprzedawca stał osłupiały przy ladzie. Po raz pierwszy ktoś nawiązał z nim aż tak bezpośredni kontakt, nie mówiąc już o tym, że Wish po raz pierwszy nie zasiadł do stolika, a zwyczajnie wyszedł z kawiarni.


Pierwsza bariera została przełamana.
~ ksenofobia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz