Three
„Dotyk”
Przyszedł listopad, a wraz z nim nowa chęć zmian narodziła się w Wish’u. Od sytuacji z ludźmi minęły dobre dwa tygodnie cichych, ale za to jakich przyjemnych, wspólnych spacerów pod dom Thirteen’a. Po jakimś czasie sam odprowadzany poczuł się na tyle pewnie, że nie trzymał gardy non stop tylko od czasu do czasu. Można by powiedzieć, że próbował się dostosować do otaczających go bodźców bez potrzeby ochraniania się przed samym Wish’em.
Gdzieś w okolicach siódmego czy ósmego dnia miesiąca Wish pojawił się w kawiarni wcześniej niż zwykle. Wszedł do środka koło pierwszej i nie zastając Thirteen’a najzwyczajniej w świecie usiadł przy swoim stoliku. Wyjął książkę i zabrał się za lekturę.
Jakieś dwie godziny później obudził go zapach ciepłej czekolady. Jeszcze ospały otworzył oczy i ujrzał na swoim stoliku filiżankę zwykle zamawianego napoju. Uniósł wzrok i zobaczył, że Thirteen stoi w fartuchu za ladą i krząta się tak, jak to miał w zwyczaju. Wish uśmiechnął się ciepło pod nosem. Ku jego zdziwieniu Thirteen napotkawszy jego wzrok odwzajemnił uśmiech. Lekki i delikatny, ale jednak uśmiech. Brunet miał wrażenie, że z wrażenia zaraz zemdleje, ale by ukryć swoje zmieszanie odwrócił szybko wzrok i chwycił za filiżankę z napojem. Uniósł ją do ust i łapczywie wziął z niej duży łyk, po czym syknął z bólu czując na języku temperaturę napoju. Lyn patrzyła na całą tę sytuację z rozbawieniem, a jej oczy wydawały się być zaintrygowane jak nigdy.
Dwa dni później padał straszny deszcz. Nie była to burza. Lało za to jak z cebra i Wish przeklinał sam siebie w duchu, że akurat tego dnia nie wziął ze sobą parasolki. Jednak jak zwykle stał przed wejściem do kawiarni czekając na swojego towarzysza. Thirteen przekroczył próg lokalu, zamknął za sobą drzwi, po czym rozejrzał się by z ulgą stwierdzić, że Wish czeka na niego jak co dzień. Ku uciesze drugiego wyjął z plecaka parasol i otworzył go płynnym ruchem. Podał go Wish’owi, po czym sam ruszył chodnikiem parę kroków przed zdziwionym brunetem.
- Weź ten parasol, bo zmokniesz. – Wyższy bardzo szybko zrównał się z nim i osłonił go parasolem. Jasnowłosy odskoczył od niego i znów szedł obok w deszczu. – No nie wygłupiaj się… - Jękną Wish, po czym westchnął głośno i wyciągnął przed siebie rękę z parasolką tak, że wisiała ona teraz nad drugim chłopakiem. Jednak drugi spojrzał na niego z lekkim wyrzutem.
- Lubię deszcz. – Mruknął cicho Thirteen i znów robiąc jeden krok znalazł się poza zasięgiem parasolki.
- Ja też. Ale nie powód by moknąć. – Burknął cicho brunet i zrównał się z nim. Jasnowłosy wzdrygnął się, ale odsunął się jedynie pół kroku tak, by nie stykać się z nim ramionami, a jednak iść koło niego. Wish spojrzał na niego spod przemkniętych powiek, ale nie mógł ukryć, że odczuwał niemałą satysfakcję. I tak wracali ramię w ramię pod jednym parasolem.
Parę dni później, gdy tak jak co dnia Wish odprowadzał chłopaka do domu Thirteen odezwał się:
- Czym się zajmujesz? – Zapytał cicho. Brunet zdębiał, ale szybko odzyskał fason i uśmiechnął się.
- Studiuję psychologię na czwartym roku, na studiach dziennych. – Odpowiedział nieco zażenowany.
- Hmm…psychologię? – Thirteen przyjrzał mu się sceptycznie.
- Tak wyszło… - Wybąkał Wish. – A ty?
- Dwa lata temu ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych z wróżeniem, a teraz pracuje w domu. – Thirteen wzruszył ramionami.
- Jesteś starszy ode mnie o trzy lata? – Wybałuszył oczy brunet.
- Hm. Na to wychodzi. – Drugi spojrzał na niego z uniesioną jedną brwią.
- Masz dwadzieścia sześć lat? – Wish patrzył na niego z niedowierzaniem.
- Dwadzieścia pięć. Dopiero skończę w grudniu. – Mruknął cicho jasnowłosy. Brunet miał mały problem z przetworzeniem informacji.
- Zresztą nieważne. – Wysapał w końcu. – Mieszkasz sam czy z rodziną? – Zapytał go z ciekawością.
- Sam. – Odpowiedział chłodno Thirteen.
- Masz kogoś? – Wypalił Wish.
- Słucham? – Starszy przystanął zaskoczony i spojrzał się na wyższego z niedowierzaniem.
- Oh wybacz…nie chciałem się wtrącać w nieswoje sprawy. – Brunet zmieszał się. Po chwili znów zaczęli iść. Chwilę później Thirteen odezwał się cicho:
- Nie. – Wish uniósł głowę zaskoczony.
- Co powiedziałeś? – Mruknął brunet nie będący do końca pewny jego odpowiedzi.
- Nie mam. Nikogo nie mam. – Jego głos był tak cichy, że prawie szeptał. Wish spojrzał na niego ze smutkiem w oczach. Widział przed sobą nieszczęśliwego człowieka. A przynajmniej przez chwilę, ponieważ parę sekund później Thirteen uniósł głowę i przyjrzał mu się badawczo. W jego oczach brunet dostrzegł pytanie ‘dlaczego?’.
- Z ciekawości. Ponad miesiąc temu rozstałem się z kimś…już nie utrzymujemy kontaktu. – Westchnął cicho brunet.
- Zerwaliście? – Zapytał beznamiętnie jasnowłosy.
- No cóż…nie do końca. Raczej możemy uznać, że zostałem rzucony. – Mruknął Wish, po czym spuścił głowę.
- Znudziłeś się temu komuś? – Thirteen uniósł jedną brew. Brunet spojrzał na niego z niedowierzaniem.
- Próbujesz mnie dobić? – Zapytał drżącym głosem. Niższy pokręcił głową i westchnął. – Pewnie masz rację. – Odpowiedź Wish’a zaskoczyła chłopaka. Spojrzał na niego z ciekawością. – Jak jeden człowiek zdradza drugiego, to najprawdopodobniej po prostu zmienia go na lepszy czy ciekawszy model, czyż nie? – Zapytał brunet chłodno.
- Nie wiem. – Thirteen wzruszył ramionami. – Nie znam się.
- Nigdy nie byłeś w związku? – Zapytał cicho Wish. Odpowiedziało mu milczenie. – Chyba nie czujesz się zbyt komfortowo wśród ludzi.
- Jesteś zbyt oczywisty jak na psychologa. – Podsumował go beznamiętnie jasnowłosy.
- Dzięki. – Chłopak zaśmiał się zażenowany.
- To raczej nie był komplement. – Mruknął cicho. Brunet udał, że tego nie usłyszał i westchnął.
Dochodzili już pod dom Thirteen’a, kiedy z za rogu wybiegł wielki pies. Przystanęli nagle, ale pies biegł dalej, po czym wybił się z czterech nóg i wskoczył na przerażonego jasnowłosego. Przewrócił go na plecy, po czym swoim wielkim jęzorem oblizał go od podbródka po czoło merdając swoim puszystym ogonem. Wish patrzył na to jak zaczarowany, po czym zaczął się śmiać. Thirteen rzucił mu mordercze spojrzenie, ale nawet ono nie było w stanie uspokoić młodszego. Nagle z za rogu wybiegła starsza Pani, która najwyraźniej była właścicielką psa. Podbiegła do zwierzaka i złapała go za obrożę, odciągając tym samym jego mokry język od twarzy chłopaka.
- Przepraszam Cię chłopcze! Nie zdążyłam go zapiąć i wyrwał mi się z rąk. Wybacz. – Powiedziała oddychając ciężko. Thirteen ukłonił jej się tylko głową i uśmiechnął.
- Nic się nie stało. – Starsza pani odetchnęła z ulgą i odeszła naprędce trzymając swojego radośnie merdającego ogonem psa. Wish spojrzał na leżącego na ziemi chłopaka i wyciągnął do niego rękę.
- Nic Ci nie jest? – Zapytał uspokoiwszy się nieco. Thirteen spojrzał na wyciągniętą dłoń, a potem pokręcił lekko głową. – No chodź. Pomogę Ci wstać. – Westchnął. Jasnowłosy wpatrywał się w rękę niepewnie, ale po chwili wyciągnął swoją dłoń. Wish chwycił ją szybko i pociągnął chłopaka do góry uśmiechając się od ucha do ucha.
Trzecia bariera została przełamana.
~ naptofobia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz