Twelve
„W obawie o przeszłość”
Jasnowłosy chłopak zmarszczył
brwi i obrzucił niechętnym spojrzeniem mężczyznę, który od tygodnia pojawiał
się w ich kawiarni codziennie. Obrócił się na pięcie i wziął do ręki mokrą
filiżankę. Patrzył się na nią ze smutkiem tak naprawdę będąc daleko myślami. Z
za jego pleców wyszła Lyn. Złapał ją za ramię wolną ręką i rzucił jej
porozumiewawcze spojrzenie. Ta zaś skinęła mu głową i udała się na zaplecze
wiedząc, że chłopak idzie za jej plecami.
-
Chciałeś porozmawiać? – Zapytała się na wstępie.
– Chodzi o Wish’a? Ma sesje i wróci dopiero pod koniec przyszłego tygodnia
jeśli o to chodzi. – Jej głos wydawał się być bardzo zmęczony.
-
Wiem, ale to nie to. Ten mężczyzna… - Jasnowłosy
westchnął.
-
Ten wysoki, który siada na miejscu Wish’a, tak?
– Skinął głową. – Nic o nim nie wiem. Tydzień temu zobaczyłam go po raz
pierwszy. On Cię obserwuje. O to Ci chodzi, prawda? – Thirteen zacisnął pięści.
-
Tak. Czuje się z tym faktem…niekomfortowo. –
Wymamrotał.
-
Może pogadaj z nim? Wygląda na miłego faceta. –
Lyn westchnęła i przeczesała dłonią włosy.
-
Jestem zajęty… - Na te słowa dziewczyna
potrząsnęła głową i zaśmiała się.
-
Wiem przecież. Nie jestem ślepa. Chodzi mi o to,
że ten facet najwyraźniej czegoś chce. Plus próbował już z Tobą porozmawiać,
ale zawsze go zbywasz. – Jasnowłosy spojrzał na nią zaskoczony.
-
Zbywam go? – Pokręciła głową z niedowierzaniem.
-
Nawet nie zauważyłeś. Tak często jesteś myślami
z Wish’em, że nie zauważasz nawet jak klienci mówią do Ciebie coś poza
zamówieniem. – Thirteen ściągnął usta. – A teraz idź już. Nie możemy sobie
pozwolić na przerwy. – Skinął jej i wyszedł z zaplecza. Lyn westchnęła i
przysiadła na jednym z kartonów w pomieszczeniu. – Co ja z wami mam… - Mówiąc
to podrapała się po głowie i wzniosła ręce w geście poddaństwa.
Mężczyzna ten siedział na swoim
miejscu aż zrobiło się ciemno. Thirteen wychodził z pracy wcześniej niż
zazwyczaj za pozwoleniem Lyn. Zdjął fartuch, spakował swoje rzeczy i skierował
się w stronę drzwi mijając przy okazji rzeczonego klienta, który najwidoczniej
też właśnie się zbierał. Ten zauważył go i z uśmiechem skinął mu głową.
Jasnowłosy uniósł jedną brew do góry i spojrzał na zegarek. Za piętnaście minut
miał spotkać się ze swoim ukochanym w drodze do jego mieszkania.
-
Możemy porozmawiać? - Z zamyślenia wyrwał go głos. Uniósł wzrok i
zobaczył, że mężczyzna podszedł do niego. Był wysokim przystojnym brunetem o
ciemnym spojrzeniu, spoglądającym obecnie na Thirteen’a.
-
Śpieszę się… - Powiedział trochę zmieszany.
-
Ależ nie szkodzi. Zajmę Ci dosłownie chwilkę. –
Jasnowłosy ściągnął usta, ale skinął głową. Wyszli przed kawiarnie. Pomimo
sierpniowego upału, który potrafił być bardzo dotkliwy za dnia, nocami robiło
się naprawdę chłodno. Thirteen zapiął kurtkę pod szyję i włożył ręce do
kieszeni.
-
No dobrze. – Odpowiedział w końcu i odwrócił się
przodem do mężczyzny. – O co chodzi?
-
Ty jesteś Thirteen, czyż nie? – Barwa jego głosu
nieco się zmieniła. Wciąż była grzeczna, ale było w niej coś zaczepnego. Coś co
sprawiło, że jasnowłosy spiął się.
-
Owszem. O co chodzi? – Zapytał niechętnie i
ruszył w stronę miejsca spotkania. Mężczyzna szedł za nim.
-
Widzę, że stary dobry Wish znów znalazł sobie
faceta. – Niższy chłopak zatrzymał się.
-
Czy to jakiś problem? – Spojrzał się na
mężczyznę i zadał pytanie chłodnym tonem.
-
Widzisz. Ja jestem jego byłym. – Brunet zaśmiał
się zjadliwie. Thirteen przełknął ślinę, ale nie dał nic po sobie poznać i znów
ruszył przed siebie.
-
Rozumiem. I co w związku z tym? – Powoli
zaczynało się ściemniać i jasnowłosy zwolnił. Obawiał się, że Wish nie miał
najlepszych wspomnień ze swoim poprzednim partnerem, więc nie chciał
doprowadzać do ich konfrontacji. Jednakże poniewczasie dotarło do niego, że
będzie ona nieunikniona. Przez głowę przeszła mu myśl, żeby skręcić w stronę
parku, ale szczerze mówiąc bał się zostać z nim sam na większym terenie. Na
drodze, po której szli przynajmniej wciąż mijały ich osoby, a park o tej
godzinie pustoszał.
-
I co w związku z tym…Ach nic Ci o mnie nie
wspominał jak sądzę. – Zaśmiał się. – Bo widzisz… - Chłopak przerwał mu.
-
Nie mam potrzeby z Tobą o tym rozmawiać i jeśli
pozwolisz śpieszę się. – Skinął mu głową i ruszył szybciej przed siebie, ale
brunet złapał go mocno za ramię i przyciągnął bliżej do siebie.
-
Idź spokojnie obok mnie albo zrobię Ci krzywdę.
– Warknął. Oddech Thirteen’a przyspieszył, ale zaczął posłusznie iść obok
mężczyzny. – Tak jak już mówiłem zanim mi niegrzecznie przerwałeś. –
Odchrząknął wciąż trzymając go mocno za ramię i wpijając mu w nie palce. –
Widzisz, nie byłem dla niego najlepszym chłopakiem. Ach gdzieżby tam. Byłem
straszny. – Zaśmiał się. Jasnowłosy zaczynał żałować, że nie wpadł na to żeby
kiedykolwiek kupić gaz pieprzowy. Jednakże był przekonany (przynajmniej do tej
pory), że w tak spokojnym mieście będzie mu on zbędny. – Będąc z nim nie byłem
zbytnio stabilny emocjonalnie… - Chłopak zdusił w sobie śmiech, po czym
przerażony swoją reakcją zakrył dłonią usta. Mężczyzna pokręcił głową i
spojrzał na niego z szyderczym uśmiechem. – Taaak? – Zapytał się przechylając
głowę lekko na bok. – Mów. Śmiało. – Jasnowłosy ledwo łapał oddech. –
Powiedziałem. Mów! - Szarpnął nim.
-
Pomyślałem, że teraz…też nie jesteś do końca
normalny… - Wyjąkał Thirteen.
-
Ach tak. Obawiam się, że masz rację. – Mężczyzna
zachichotał. – Ale no wiesz…on też nie był najwspanialszy. Był złym chłopakiem.
Oj tak. – Zaśmiał się. – Ty pewnie jesteś grzeczny… - Westchnął i poczochrał
chłopaka po głowie. – Byłem pewien, że lubi badboy’ów. – Zachichotał.
Jasnowłosego coś tchnęło. Odwrócił się i spojrzał mężczyźnie prosto w oczy.
Jego źrenice były bardzo rozszerzone.
-
Jesteś naćpany… - Thirteen cofnął się, ale nie
za daleko, ponieważ wciąż był trzymany.
-
Ano… - Brunet zaśmiał się. – Tęsknie za nim,
wiesz? Narzeczona mnie rzuciła… - Wyraz twarzy mężczyzny diametralnie się
zmienił. Był na granicy płaczu, a jednak zaśmiał się. – Chciałem być normlany,
więc zostałem z nią. Rzuciłem go. Kochałem go, ale musiałem go rzucić. Myślała,
że da radę…że przestanę dla niej brać. – Zaśmiał się szaleńczo. Jakieś panie na
ulicy przystanęły w bezpiecznej odległości nie wiedząc czy powinny już dzwonić
na policje. Jednakże okolica pustoszała. Mężczyzna stanął. Potrząsnął
Thirteen’em i ustawił go przed sobą. – Tylko on potrafił…dla niego nie brałem.
Tylko on potrafił…byłem dla niego taki zły. Skrzywdziłem go, ale zasłużył
sobie! – Ostatnie zdanie krzyknął i uderzył pięścią w ścianę. – Zasłużył
sobie…kiedyś byliśmy razem. Nie musieliśmy się zmagać z tym zasranym światem.
Impreza za imprezą…było dobrze. A potem on przestał. Już nie chciał. –
Mężczyzna znów uderzył w ścianę, tylko tym razem lżej. – Przestał brać i mnie
kazał przestać. A wiesz, że chciałem się dla niego zmienić? – Zapytał
Thirteen’a, a z jego oczu ciekły łzy. – Przestałem brać i pić…a potem go
zostawiłem. Chciałem być lepszym człowiekiem. I potem przyszła ona. Wszystko
zniszczyła. Chciała mnie dla siebie. Zraniłem go, ale on wciąż chciał mnie z
powrotem. Więc zrobiłem wszystko, żeby już nigdy na mnie nie spojrzał...ale
teraz pragnę go. Powinien być mój. Dlaczego…DLACZEGO JEST SZCZĘŚLIWY BEZE
MNIE?! – Brunet chwycił ramiona chłopaka w obie ręce i rzucił go na ścianę.
Thirteen’a zamroczyło nieco, ponieważ uderzył głową o cegły, ale trzymał się
dzielnie na nogach. Mężczyzna odsunął się lekko od niego, po czym uderzył
pięścią w miejsce tuż przy uchu chłopaka. Ten ledwo łapał oddech, a jego serce
biło jak oszalałe. Ulica była pusta. Po przeciwnej stronie stała tylko starsza
Pani z wnuczką i z córką, które właśnie dzwoniły na policję. Bały się
zainterweniować. – Nienawidzę Cię…tak bardzo Cię nienawidzę. CO W TOBIE JEST?
CZEMU ON PRAGNIE CIEBIE? – Brunet wrzasnął i złapał Thirteen’a za szyje.
Przycisnął go do ściany. Chłopak natychmiast chwycił dłońmi jego rękę próbując
się uwolnić. – Jesteś słabym niczym. – Warknął mu w twarz.
-
Proszę uspokój się. – Jasnowłosy zebrał się na
odwagę i po raz pierwszy próbował wydusić z siebie jakiekolwiek słowa.
-
Mam się uspokoić? – Zapytał zbity z tropu
mężczyzna. Rozluźnił trochę rękę tak, że chłopak mógł znów złapać oddech.
-
Tak. Nic się nie dzieje. Porozmawiajmy. –
Thirteen złapał delikatnie palce jego ręki próbując oderwać je od swojej szyi.
Brunet spojrzał na niego z wściekłością i zacisnął dłoń jeszcze bardziej.
-
Jestem spokojny! A ty zginiesz! – Jasnowłosy
zaczął się dusić. Przed oczami miał twarz psychopaty, która zalana łzami
wpatrywała się w niego z nienawiścią i bólem. Oczy pełne szaleństwa. W tej
chwili chłopak był pewien, że zginie. W oddali nie słychać było policyjnych
syren. Przeszło mu przez myśl, że przyjadą za późno. Próbował się wyrwać. Udało
mu się wierzgnąć nogą, ale nie trafił i została ona przygwożdżona butem
napastnika do ziemi. W geście rozpaczy rzucił się z paznokciami na jego twarz chcąc
ją podrapać. Udało mu się wbić mu palec w oko. Mężczyzna zawył i puścił go, ale
zaraz po tym zamachnął się otwartą dłonią i uderzył go w głowę. Thirteen stracił
równowagę i upadł na plecy uderzając w ścianę, po czym osunął się na kolana.
Czekał na kolejny cios, ale ten nie nadszedł. W oddali usłyszał syrenę
policyjną, a z góry posypały się na niego odłamki szkła. Ciało napastnika
runęło na chodnik, a przerażonym oczom jasnowłosego ukazała się tak dobrze
znajoma mu sylwetka. Wielkie, orzechowe, przestraszone oczy, wściekły grymas na
twarzy, uniesiona do góry ręka z potłuczoną w niej butelką i pozycja ciała
ustawionego do walki. Chłopak nie był w stanie nawet wydobyć z siebie głosu,
więc w przypływie adrenaliny wstał gwałtownie i rzucił w ramiona swojego
ukochanego. Ten przytulił go mocno i wypuścił z zakrwawionej ręki resztę
butelki. Za nimi stanął wóz policyjny.
Godzinę później siedzieli w
komisariacie na białych krzesełkach przy stole. Byli okryci kocami, a ręka
Wish’a została zabandażowana. Thirteen nadal się trząsł. Brązowowłosy gładził
go zdrową dłonią po włosach, próbując go uspokoić.
-
Już dobrze kochanie. Już dobrze. – Mówił
łagodnym tonem. – Już nic Ci nie grozi. – Starszy spojrzał na niego z ulgą i
przysunął się lekko pozwalając swojej głowie opaść towarzyszowi na ramię.
Poczuł się senny i zwinął się delikatnie, po czym przymknął powieki. Młodszy
objął go w pasie i przyciągnął go mocniej do siebie.
-
Widzę, że ktoś tu jest senny. – Powiedziała
kobieta w mundurze, która właśnie do nich podeszła. Jasnowłosy nie podniósł
się. Był zbyt zmęczony. Na dodatek ciepło jego ukochanego skutecznie
uniemożliwiało mu pozbycie się senności. Wręcz przeciwnie.
-
Za dużo przeżyć… - Wish westchnął cicho i
pogłaskał go po włosach.
-
Biedactwo…niech odpoczywa. – Chłopak skinął
głową. W głosie kobiety dało się wyczuć współczucie. – Muszę o to zapytać. – Spojrzał
się na nią pytająco. – Jesteście parą? – Brązowowłosy skinął lekko głową. – Rozumiem.
Ale ta napaść nie była na tle naruszenia praw człowieka względem orientacji
seksualnej, prawda? – Mundurowa przekartkowała swój notatnik.
-
Nie. To była zwykła napaść. – Powiedział
spokojnie chłopak.
-
Dobrze, dziękuje. Musiałam się upewnić. – Westchnęła
cicho i zaznaczyła coś w notesie. – Przesłuchaliśmy jeszcze świadków. Ich
wersja pokrywa się z wersją tego tu młodzieńca. – Wskazała długopisem na
Thirteen’a, któremu w międzyczasie zdążyło się już zasnąć. – Także jesteście
wolni.
-
Ja też? – Zapytał zdziwiony.
-
Działałeś w akcie samoobrony, a raczej obrony
kogoś bliskiego. To obrona konieczna. Miałeś do niej prawo. – Kobieta
uśmiechnęła się do niego ciepło. Odwzajemnił uśmiech.
-
Dziękuje. – Skinęła mu głową. – A co z…? -
Zacisnął szczękę.
-
Zajmiemy się nim. Był pod wpływem, plus
znaleźliśmy u niego narkotyki. – Westchnęła cicho. – Najpewniej czeka go
więzienie i odwyk. Chociaż ma zaburzenia psychiczne…Więc sama nie wiem. Ale
jedno wiem. Już wam nie zagrozi. Zajęliśmy się nim.
-
Rozumiem. Jestem więc wdzięczny. – Kobieta
wsadziła swój notes za pazuchę i wyjęła z kieszeni kluczyki.
-
Podwiozę was. – Uśmiechnęła się.
-
Dziękujemy. – Wish skinął jej głową i wstał z
krzesła. Nie chciał budzić ukochanego, więc wziął go na ręce. – Cieszę się, że
jesteś taki leciutki. – Westchnął po nosem. Mundurowa zachichotała.
-
Jesteście uroczy. – Chłopak pokręcił głową, ale
i tak się uśmiechnął.
W drodze z radiowozu do
mieszkania Wish’a jasnowłosy obudził się i siedział teraz całkiem przytomny na
krześle w kuchni, czekając na ciepłą herbatę, którą robił mu młodszy. Siedzieli
jakiś czas w milczeniu, aż brązowowłosy się odezwał.
-
Nigdy Ci o nim nie opowiadałem…wybacz. Naprawdę
nie widziałem, że może zrobić coś takiego. Byłem pewien, że ta…kobieta się nim
zajęła. – Zacisnął usta. – Przepraszam…
-
To nie twoja wina. – Starszy potrząsnął
przecząco głową. – Opowiesz mi? Powiedział, że…że Cię skrzywdził. – Thirteen
mówił bardzo ostrożnie. Młodszy żachnął się.
-
Złamał mi serce…ale nie o to mu chodziło. –
Pokręcił głową, po czym odwrócił się i postawił herbatę na stole. – Odsunął
sobie krzesło i usiadł na nim. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Zapytał z
wahaniem.
-
Chcę…wiem tylko tyle, że kiedyś…miałeś
skłonności do narkotyków i alkoholu. I lubiłeś imprezować. – Powiedział
zmieszany jasnowłosy.
-
Łagodnie powiedziane…ale tak. Tak było.
Spotkałem go na jednej z imprez. Był dużo starszy ode mnie. To była moja
pierwsza miłość. – Westchnął i upił łyk herbaty ze swojego kubka. Thirteen
poszedł jego śladem. – Nasz związek nie trwał długo, ale był burzliwy i no cóż
silny. Kochałem go i on kochał mnie. Potem ja chciałem przestać…zmęczyłem się.
Próbowałem mu pomóc. Na początku wszystko było w porządku. Mieliśmy spokój na
jakiś czas, ale potem mu odbiło. Rzucił mnie dla jakiejś laski, a potem i tak
zdradzał ją ze mną. – Wish odstawił kubek na stół i podrapał się dłonią po
karku. – W pewnym momencie powiedziałem, że mam dość i rozstaliśmy się.
Definitywnie. Później pare razy przychodził do mnie z kwiatami prosząc mnie,
żebym go nie zostawiał, bo mnie kocha. Obiecywał mi, że ją rzuci. Raz dałem się
na to nabrać. Ale jak tylko zdałem sobie sprawę, że to bujda rzuciłem go.
Zmieniłem numer telefonu i nawet rozważałem przeprowadzenie się do innego
miasta. Mama w tamtym czasie mi to proponowała. – Jasnowłosy wpatrywał się w
niego z mieszanymi uczuciami. – No ale wydarzyło się coś…czego nigdy bym się
nie spodziewał. Pewnego dnia przyszedł do mojego domu i zadzwonił do drzwi.
Myślałem, że to mama z zakupami i dzwoni, żeby jej otworzyć. Nie myśląc nawet
chwili otworzyłem drzwi. Ale za nimi nie stała moja matka tylko on… - Thirteen
upił łyk swojej herbaty wpatrując się ze smutkiem w ukochanego. Nie przerywał
mu. – No cóż…był naćpany. Wrzeszczał na mnie. Po czym pobił mnie i…zgwałcił. –
Jasnowłosy o mało nie wypuścił naczynia z rąk. Przełknął głośno ślinę i
zacisnął mocniej palce na kubku.
-
Wish… - Wspomniany machnął tylko ręką i mówił
dalej.
-
Zgwałcił mnie bardzo boleśnie i dotkliwie pobił.
Matka jak mnie znalazła zadzwoniła na policję. Zamknęli go na jakiś czas. Potem
wyszedł, ale ta jego dziunia się nim zajęła, więc miałem spokój. – Brązowowłosy
odłożył herbatę i wstał od stołu. Podszedł do jasnowłosego, który nie ruszał
się utkwiwszy wzrok w swoim kubku. – Thirteen. – Starszy drgnął przestraszony i
przeniósł spojrzenie na ukochanego. – Chodź. – Wyciągnął rękę w jego stronę, a
ten odłożył naczynie i posłusznie wstał od stołu. – Chce się przytulić i iść
spać. – Powiedział Wish smutnym głosem. Jasnowłosy skinął mu i ruszył za nim do
sypialni po drodze gasząc światło.
W połowie drogi na górę
brązowowłosy zatrzymał się. Drugi objął go od tyłu i oparł mu czoło na łopatce.
Pięści młodszego zacisnęły się, ale Thirteen zaraz złapał je własnymi dłońmi.
-
Shh kochanie. Już dobrze. Jestem przy Tobie. –
Wish wydał z siebie zduszony szloch.
-
Bałem się, że Cię stracę… - Głos łamał mu się
nawet, gdy szeptał.
-
Wiem. Odwróć się do mnie. – Powiedział
stanowczym głosem jasnowłosy. Chłopak posłusznie się odwrócił. Miał łzy w
oczach. – Głupek. – Thirteen popatrzył na niego z czułością i założył mu kosmyk
włosów za ucho. – Moja kolej na bycie opiekunką. – Zaśmiał się cicho. W Wish’u
coś pękło i rozpłakał się. Wtulił się w ukochanego i pozwolił się tulić. – Już
dobrze mały. Już dobrze. – Starszy uśmiechnął się i pocałował go we włosy.
Przeszło mu przez głowę, że to pierwszy raz, kiedy faktycznie okazał się dla
niego oparciem, a to w jakiś sposób dodało mu siły. Poczuł się silny jak
jeszcze nigdy wcześniej.
Koniec części pierwszej.
Ciąg dalszy nastąpi…
[Next part]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz