Thirteen ~ Two

Two
„Tłum”

            Minął miesiąc odkąd Wish po raz pierwszy przekroczył próg kawiarni. Jednak chłopak dopiero teraz przyjrzał się mu dokładnie. Wish był wysoki. Miał ponad metr osiemdziesiąt pięć wzrostu. Jego włosy były przystrzyżone dość krótko. Lekko dłuższa grzywka na środku głowy i trochę krócej ostrzyżone boki. Miały kolor gorącej czekolady, którą on sam pijał z takim uwielbieniem właśnie w tej kawiarni. Porównując jednak jednego chłopaka do drugiego Thirteen miał nieco dłuższe włosy i zdecydowanie jaśniejsze. Kolorem przypominały jasny karmel, ale w świetle lamp mieniły się jak miód. Był też nieco niższy, ale nieznacznie. Jakieś pięć czy sześć centymetrów. Oczy zaś mieli w podobnym kolorze. Jednak Wisha miały ciemnokasztanowe tęczówki, a drugie wpadały raczej w mleczną czekoladę.
           
Pewnego dnia Wish wpadł do kawiarni z uśmiechem od ucha do ucha widniejącym mu na twarzy i zawisł na ladzie wyczekując pojawienia się swojego ulubionego sprzedawcy. Nagle ku jego zaskoczeniu do kasy podszedł ktoś inny. Również był mężczyzną, ale nie tym, którego tak wyczekiwał Wish. Spojrzał na niego zaciskając usta.
- W czym mogę pomóc? – Zapytał go sprzedawca ze sztucznym uśmiechem.
- Jest może Thirteen? – Mężczyzna rzucił mu znudzone spojrzenie.
- Nie. Ma dziś wolne. – Odpowiedział jednak nadal uprzejmie.
-  A kiedy mogę się go spodziewać? – Zapytał Wish. Sprzedawca westchnął.
- Proszę zapytać się Lyn. Ja się tym nie zajmuje. A teraz przepraszam, ale zamawia pan coś czy jednak nie? – Sprzedawca wydawał się być zniecierpliwiony. Chłopak pokręcił głową i mrucząc pod nosem z niezadowolenia skierował się w stronę krzątającej się przy jednym ze stołów dziewczyny.
- Lyn. – Powiedział ciepło wyrywając ja tym samym z zamyślenia.
- Wish. Witaj. Znowu czekolady? – Zapytała z uśmiechem. Dziewczyna była ładna, nawet bardzo. Miała długie, proste, orzechowe włosy i oczy w podobnym kolorze. Była nieco niższa od samego Thirteen’a jednak, będąc nawet bardzo szczupłą, była potężniejszej budowy niż on.
- Nie. Chciałem się zapytać dlaczego nie ma… - Dziewczyna weszła mu wpół słowa.
- Thirteen’a? Hmm… - Zamyśliła się. – Ma dziś wolne. Jak każdego miesiąca. W ten dzień nigdy nie przychodzi do pracy. – Westchnęła. – On nigdy nie bierze wolnego. Po prostu raz w miesiącu, zawsze tego samego dnia, nie przychodzi do pracy. Ale taka była poniekąd nasza umowa. Nie przeszkadza mi to. – Lyn wzruszyła ramionami. – Chciałbyś coś jeszcze? Jeśli nie to musisz mi wybaczyć, ale jestem zmuszona wrócić do pracy. Jak widzisz o tej porze ruch staje się nieco wzmożony. – Wish skinął głową ze zrozumieniem, po czym wycofał się szybko i wyszedł przed kawiarnię.
           
Szedł zamyślony przez miasto, a stopy same skierowały go do pobliskiego parku. Usiadł na pierwszej lepszej ławce i zamknął oczy opierając się plecami oparcie. Po paru minutach jego uwagę przykuło kwakanie kaczek. Otworzył oczy i podążył wzrokiem za słyszanym dźwiękiem. Ku jego zdziwieniu na samym końcu drogi napotkał obraz znanej mu osoby. Wstał pospiesznie i skierował się w jej stronę, a kwakanie przybierało na sile wraz z malejącą odległością. W końcu chwilę później zatrzymał się nad stawem i wziął głęboki oddech. Patrzył jak jasnowłosy z nieobecną miną rzuca kaczkom jedzenie. Ten widok wydał mu się zadziwiająco rozczulający. Postanowił się odezwać, tym samym burząc w jakiś sposób spokój tego miejsca.
- Zwalniasz się z pracy tylko dlatego, żeby dokarmiać kaczki? – Wish zaśmiał się cicho. Drugi chłopak aż podskoczył, gdyż został brutalnie wyrwany z krainy swoich myśli.
- One też są głodne. – Skwitował pod nosem, po czym wrócił do rozdrabniania gotowanej marchwi i rzucania jej małym.
- Nie twierdzę, że nie. – Wzruszył ramionami wyższy. Drugi rzucił mu pytające spojrzenie. – Nie śledziłem cię. Żeby nie było. – „To co tu robisz?” ~ mówiły oczy Thirteen’a. – Wyszedłem na spacer.
- A czekolada? – Zapytał cicho.
- Nie miałem dziś ochoty. – Niższy pokiwał lekko głową i powrócił do kaczek. – Przejdziemy się? – Wish rzucił od niechcenia, po czym zrobił krok w stronę chłopaka, lecz ten bardzo szybko odsunął się od niego na bezpieczną odległość. – Spokojnie. Ja nie gryzę. – Zmieszał się lekko wyższy.
- Hmh. – Mruknął cicho jasnowłosy. Wskazał głową przestrzeń i spojrzał na niego niepewnie. – To jest park. Możesz nawet pochodzić w miejscu… - Wish stał od niego dosłownie w odległości paru kroków, a i tak ledwo słyszał wypowiedzi drugiego.
- Ja wiem, że to park. Ale miałem na myśli może jakiś deptak, czy coś? Tam jest pięknie o tej porze roku. – Thirteen zwiesił lekko głowę.
- Tu nie ma ludzi. – Odpowiedział i wskazał ręką na puste ławki. Wish rozejrzał się dookoła siebie i stwierdził, że rzeczywiście park świecił pustkami. Jedynymi jego gośćmi były kaczki i sam Thirteen, a teraz także i drugi chłopak.
- Nie lubisz ludzi? – Zapytał nieśmiało wyższy. Drugi pokręcił głową. Wish zamyślił się.
- Muszę iść. – Powiedział nagle Thirteen i odłożywszy ostatni kawałek marchwi z ziarnami na ziemię ruszył przed siebie. Nim wyszedł z parku ukłonił się jeszcze Wish’owi i zniknął mu z pola widzenia. Drugi nie miał zamiaru go zatrzymywać. Wziął natomiast porzucony przez niego kawałek i podrobił go na mniejsze kawałeczki. Rzucił resztę kaczkom, które zaczęły radośnie kwakać i krążyć mu wokół stóp.
- Jesteście urocze. – Powiedział z uśmiechem Wish jeszcze raz zwracając wzrok w stronę bramy parku, po czym westchnął.
           
Parę dni później pojawił się tak jak co dnia w kawiarni, zamówił czekoladę i znów czekał aż do jej zamknięcia. Jednakże tym razem nie wyszedł tuż przed zamknięciem, ale czekał aż sprzedawca opuści lokal wraz z nim. Minęły dwa miesiące odkąd Wish po raz pierwszy przekroczył próg tejże kawiarni. Jednak po raz pierwszy odważył się zostać do samego końca zmiany.
Stanął przed wejściem oparty o filar trzymający drzwi i cierpliwie czekał aż chłopak pozamyka wszystko, zgasi światło i wyjdzie. Po dziesięciu minutach doczekał się i jasnowłosy wyszedł z kawiarni zamykając za sobą drzwi na klucz. Wish nie chcąc go przestraszyć odsunął się kawałek i dotknął go lekko w ramię. Thirteen podskoczył jak oparzony i o mało nie upadł na ziemię.
- Przepraszam! Nie chciałem Cię wystraszyć. – Wish spanikowany rzucił się by pomóc mu wstać, ale ten pozbierał się szybko ziemi i zrobił duży krok do tyłu. Wyższy zatrzymał się wpół kroku. – Przepraszam. – Drugi pokręcił głową tak jakby mówił ‘nic się nie stało’.
- Co tu robisz? – Zapytał cicho.
- Pomyślałem, że może odprowadzę cię do domu? – Powiedział nieśmiałym głosem. Thirteen rzucił mu zaskoczone spojrzenie.
- Do domu? – Powtórzył za nim cicho.
- Tak. – Powiedział już śmielej. – Chyba nie masz nic przeciwko? – Thirteen zawahał się, ale po chwili pokręcił głową. – To świetnie! – Uradował się brunet. – Chodźmy zatem. – Ruszył, lecz sekundę później zatrzymał się wpół kroku. – W którą stronę? – Zapytał lekko zażenowany.
- W lewo. – Powiedział cicho i ruszył za Wish’em.
Piętnaście minut spacerowania w ciszy, które dłużyło się wyższemu niemiłosiernie, później Thirteen zatrzymał się raptownie. Jego wzrok wpatrzony był w coś, co znajdowało się daleko przed nim.
- Thirteen? – Zapytał cicho Wish. Pytany cofnął się lekko. – Co się dzieje? – Brunet podążył wzrokiem za jego oczami i dostrzegł dużą grupę ludzi, która właśnie zmierzała w ich stronę. Było ich ponad dwudziestu. Najprawdopodobniej była to młodzież wracająca z jakiejś imprezy. Chwilę zajęło Wish’owi, żeby skojarzyć co się dzieje. Jasnowłosy cofał się powoli acz sukcesywnie, ciągle wpatrując się w grupę ludzi. Nagle drugi złapał go za rękę i pociągnął na druga stronę ulicy wchodząc do mijanego parku. Gdy tam dotarli Wish pchnął go lekko przed siebie zastępując mu drogę wiodącą do ulicy, a także zasłaniając mu widok na nią. Thriteen odetchnął głęboko i odsunął się odrobinę od bruneta, ale nie na aż tak dużą odległość jak wcześniej. Drugi uśmiechnął się w duchu.
- W porządku? – Zapytał cicho Wish. Niższy pokiwał delikatnie głową.
- Ja… - Zawahał się, po czym odetchnął głęboko. – Ja dziękuje.  – Prawie wyszeptał. Wish tylko uśmiechnął się ciepło.


Druga bariera została przełamana.
~ demofobia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz