Endless Night ~ Seven

Rozdział siódmy

„Jeśli upada władza, traci się wybór własnej wolności.”

            Taemin otworzył powoli oczy i przeciągnął się. Chwilę później przekręcił się, wtulając w ciepłe ciało swojego towarzysza. Uśmiechnął się pod nosem czując jak miękka dłoń chwyta go za talię  i przyciąga do siebie. Minho również otworzył oczy. Patrzył z zaciekawieniem i radością na swojego chłopaka, który w rozmarzeniu przeciągał się mrucząc jak kot. Choi poderwał się gwałtownie, o mało nie zrzucając z łóżka karmelowowłosego i usiadł na materacu rozglądając się prędką wokoło.
- Kanzen! – Lee patrzył na niego zaskoczony. Chwilę później otrzeźwiał i ze zbolałą miną upadł twarzą w poduszkę.
- Zapomnieliśmy nakarmić kota, prawda? – Wyburczał w poszewkę.
- Dokładnie tak. – Minho zerwał się na równe nogi i zastygł, gdy usłyszał, że Tae wziął gwałtownie oddech. – Minnie? – Zapytał niepewnie.
- Po pierwsze, czy mógłbyś się ubrać? Jesteś - tak jakby Ci to powiedzieć - goły? – Starszy zachichotał, ale złapał szybko swoje bokserki i wsunął je na siebie.
- Wczoraj Ci to nie przeszkadzało. – Odciął się. Na twarz drugiego wpełzł rumieniec. – A po drugie? – Taemin wstał z łóżka - na biodrach opatulony był kołdrą – i podszedł do lustra, ciągnąc za sobą swojego chłopaka.
- Ymmm….twoje plecy…tak jakby…ja, no, tego. Miahne… - Był bardzo zawstydzony.
- Moje co…? – Zastygł gwałtownie widząc na swoich plecach cienkie acz bardzo widoczne czerwone pręgi, najprawdopodobniej powstałe przez paznokcie Lee.
- Ała…nie spodziewałem się szczerze mówiąc. – Zachichotał, ale pobladł zaraz widząc twarz swojego chłopaka. – Tae?
- Moja szyja. – Wpatrywał się w swoje odbicie z przerażeniem. Cała jego szyja od obojczyków aż po mostki pokryta była malinkami, które skrzętnie wykonał zeszłej nocy Minho.
- Mian… - Taemin wpatrywał się naprzemiennie w swoje jak i w odbicie towarzysza oceniając szkody. Musiał przyznać, że jego fryzura pt. „po seksie” była tragiczna, ale za to jego chłopakowi dodawała absolutnie uroku. – O czym myślisz? – Przerwał ciszę Choi.
- Powinienem się wykąpać. – Brązowowłosy uśmiechnął się lubieżnie i chwycił chłopaka za rękę, ciągnąc go do łazienki.
- Chciałem iść pierwszy. – Mruknął, ale zaraz zdezorientowany spojrzał na starszego, gdy ten wepchnął go do pomieszczenia i wszedł razem z nim.
- Nie będziemy się bawić w kolejności. – Uśmiechnął się, po czym zatrzaskując drzwi przyciągnął go do siebie i pocałował.

            Pół godziny później (prysznic, który odbyli we dwoje nieco się przedłużył) siedzieli przy stole w kuchni i pili kawę, patrząc jak Kanzen z przeraźliwą łapczywością, jak na tak małego kotka, pochłania jedzenie. Trudno było mu się dziwić skoro obaj zapomnieli go nakarmić. Jednak syczącemu i wściekłemu kotu wystarczyła jedna mała miska mleka, by z awanturnego kocura stał się przemiłym koteczkiem.
Tae w milczeniu pochłaniał kanapkę z nutellą, którą przygotował dla niego Minho. Westchnął i sięgnął ręką do stołu po swoją kawę. Zrobił to w sposób na tyle niefortunny, że pchnął palcami kubek, który potoczył się po rancie stolika, rozlewając dookoła płyn, by na końcu rozbić się z głośnym trzaskiem na posadzce. Starszy chłopak zastygł i obrócił się tyłem do kuchennego blatu, przy którym właśnie sprzątał.
- Taemin-ah, kenchana? – Choi rzucił się mu na pomoc chwytając go za ręce, zaraz po tym jak zauważył, że jego chłopak zabierał się do zbierania odłamków naczynia gołymi rękoma. – Zostaw to. Pokaleczysz się. – Lee wycofał się szybko i cicho usiadł na podłodze nieopodal, wpatrując się ze zrezygnowaniem w sprzątającego Minho.
Po pięciu minutach Choi podszedł do siedzącego jeszcze Minniego i ukucnął przed nim. Chwycił palcami jego podbródek i uniósł go lekko, by widzieć oczy.
- Powiedz mi, czy coś się trapi? Jesteś jakiś rozkojarzony. – Młodszy westchnął i przymknął powieki. Uniósł swoją dłoń do twarzy i położył ją na ręku brązowowłosego. Minho wstał z ziemi ciągnąc za sobą Tae, który wtulił się w jego rozpostarte ramiona.
- To nic. – Wyszeptał cicho. Odsunął się odrobinę od swojego chłopaka i spojrzał na niego. – Ja tylko…zastanawiam się – przerwał na chwilę by wziąć głęboki oddech – co zrobimy z faktem, że jesteśmy razem? Czy-czy ludzie mają wiedzieć? – Zająknął się.
- Nie chcesz, żeby wiedzieli? – Minho zasępił się.
- Nie, nie. To nie tak. Ja po prostu… - Choi przerwał mu.
- Boisz się, że tego nie zaakceptują. Ok. Najpierw sami przywyknijmy do tej myśli, a potem pomyślimy co dalej. Dobrze? – Lee spojrzał z ulgą na swojego chłopaka i uśmiechnął się.

            Podczas przerwy lunchowej siedzieli razem z Key’em w stołówce jedząc. Jako, że ostatnie zasłabnięcia Taemin’a Minho potraktował jako najbardziej godne uwagi, pilnował go teraz na każdym kroku, każąc mu jeść i pić tyle ile powinien. To niebywale irytowało Lee, ale też bawiło Kibum’a. Mimo wszystko karmelowowłosy czuł, że jego chłopak się o niego troszczy. To uczucie również kazało mu przestrzegać próśb i uwag z jego strony.
W pewnym momencie Minho usłyszał jakieś wołanie od strony wejścia do stołówki.
- O nie. Idą. – Mruknął Tae prostując się lekko i biorąc pałeczki by zająć czymś swoje ręce.
- Taemin-ah! – Jakaś niska jasnowłosa Koreanka stanęła przy ich stoliku z promiennym uśmiechem. Choi zjeżył się. Nagle za nią znalazły się też trzy inne dziewczyny, które bez pozwolenia i raczej niegrzecznie dosiadły się do ich stolika. Dwie usiadły po obu stronach Key’a. Nie wydawał się zbytnio zadowolony, ale nie dał po sobie poznać. Jedna usiadła koło Taemin’a, bardzo blisko niego. Jak na gust Minho stanowczo za blisko. Ostatnia zaś siadła ramię w ramię z Choi, ale gdyby mogła to najpewniej weszłaby mu na kolana. „Co to za nachalne laski?” skrzywił się brązowowłosy.
- Key-oppa! Minho-oppa! Bardzo miło was widzieć. – „Nie mogę tego samego powiedzieć o was”. Minho był bardzo blisko powiedzenia tego na głos, ale nie zdążył nawet pomyśleć o tym, ponieważ Key kopnął go lekko pod stołem. Choi syknął.
- Oppa – jasnowłosa zwróciła się w stronę Kibum’a – czy to nowa obroża? – Chwyciła ją delikatnie palcami i przejechała kciukiem po malutkich ćwiekach wszytych w nią.
- Tak. Dostałem od mojej drugiej połówki. – Kim uśmiechnął się szyderczo. Dziewczyna natychmiast zabrała rękę i popatrzyła na niego z szokiem. W tym samym czasie brunetka koło Tae, która miała na oko zbyt mocny makijaż, bawiła się jego włosami, po czym złapała go lekko za talię i skrzywiła się.
- Jesteś stanowczo za chudy! Czy Ty coś w ogóle jesz? – Jasnowłosa (Taeyun) postanowiła puścić mimo uszu uwagę blondyna i teraz przyglądała się z zaciekawieniem scence, która rozgrywała się pomiędzy jej koleżanką, – Minhyuk (brunetka) – a Taemin’em i Minho.
- Owszem. Ja tego pilnuje. – Odchrząknął Choi licząc na to, że Minhyuk zabierze swoje łapska od jego chłopaka. Jednak to nie poskutkowało.
- Jakiś ty opiekuńczy, Oppa. – Uśmiechnęła się z rozmarzeniem Kangsan, która wzięła teraz Minho pod ramię i ułożyła głowę na jego ramieniu. Chłopak zesztywniał, a Lee zwęziły się źrenice.
- Tylko o niego dbam. – Uśmiechnął się z trudem i przełknął ślinę, próbując uwolnić się od trzymającej go blondynki.
- Key, czy to prawda, że myślisz o karierze w show biznesie? – Zapytała najmilej wyglądająca Hyuna, która ani swoim wyglądem ani zachowaniem nie reprezentowała poziomu tandetnej lalki po chirurgii plastycznej (patrz: nie tak jak reszta dziewcząt z tego grona).
- Tak to prawda, Hyuna. Zastanawiałem się poważnie nad zostaniem trainee. – Uśmiechnął się ciepło.
- To dobrze. – Zaśmiała się chicho. – Z takim talentem na pewno przejdziesz przesłuchanie. – Kibum pokiwał głową.
- Oppa, czy Ty masz dziewczynę? Bo zastanawiałyśmy się z Lee Bona’ą, czy może nie umówiłbyś się, z którąś z nas na randkę? – Minho zastygł w bezruchu. Jedna z dziewczyn właśnie wspomniała o swojej koleżance jako równie chętnej na umówienie się z jej wymarzonym chłopakiem. Choi stwierdził, że w ogóle nie rozumie dziewczyn. „Dlatego jestem gejem.” Zaśmiał się pod nosem i dostrzegł, że również jego męscy towarzysze się uśmiechają. – Być może jest szansa, że mam większą szansę niż Lee Bona. – I tu by się wszystko zgadzało. Brązowowłosy złożył ręce na piersi, wreszcie pozbywając się Kangsan z ramienia.
- Nie, nie mam dziewczyny. – Pokręcił głową Key.
- Wspaniale! – Wykrzyknęła Taeyun przysuwając się bliżej blondyna. – Więc jak, Oppa? Umówisz się ze mną? – Jej aegyo było tak przesłodzone, że Minho miał wrażenie, że zaraz wykręci mu żołądek.
- Ani. – Ponownie pokręcił głową.
- Co? Jak to? Dlaczego? – Jasnowłosa wydawała się być w szoku.
- To nic do Ciebie, ale spotykam się z kimś. I bardzo kocham tę osobę, więc wybacz, ale moja odpowiedź brzmi ‘nie’. – Uśmiechnął się do niej. Hyuna zachichotała chicho pod nosem z niedomyślności swoich koleżanek.
- Ale mówiłeś, że nie masz dziewczyny! – Jasnowłosa wpatrywała się w niego z niedowierzaniem.
- Myślę, że Key chce Ci powiedzieć, że ma chłopaka. Zgadza się? – Hyuna spojrzała z uśmiechem na Key’a, a reszta jej koleżanek zamarła.
- Dokładnie tak, Noona (starsza siostra ~ Hyuna jest również na czwartym roku, z tym, że Key jest młodszy od niej o rok, dlatego zwraca się do niej per ‘starsza siostro’).
- To nie może być prawda! – Taeyun zerwała się na równe nogi. – Mój Oppa jest gejem?! – Wykrzyknęła na całą stołówkę. Kibum popatrzył na nią z zażenowaniem.
- Dziękuje za ogłoszenie całemu światu mojej orientacji, dziewczyno. – Westchnął, po czym jak gdyby nigdy nic wziął do ręki jabłko i ugryzł kawałek. Pogryzł go, przełknął i dopiero wtedy się odezwał. – Tak. Jestem gejem. Coś jeszcze? – Jasnowłosa spojrzała z przerażeniem na Key’a, po czym z płaczem wybiegła ze stołówki. W ślad za nią pobiegły również dwie inny dziewczyny – Minhyuk i Kangsan – co reszta przyjęła z ulgą. Brunetka zaśmiała się serdecznie i poklepała Kim’a po głowie.
- Zastanawiałam kiedy się przyznasz. – Pokazała mu język.
- Noona? – Key był w szoku. – Skąd Ty…?
- Pamiętasz moment, w którym pracowaliśmy nad nową piosenką? – Pokiwał głową. – Pamiętam jak bardzo byłeś wtedy rozkojarzony. W tamtej chwili podążyłam za twoim wzrokiem, dostrzegając coś, a raczej kogoś kto wywoływał u Ciebie ten tęskny wyraz twarzy. – Zachichotała.
- Czyżby Jonghyun? – Minho zapytał z szyderczym uśmiechem.
- A więc to tak ma na imię miłość twojego życia. Bo to ten sam, prawda? – Taemin przytaknął.
- Skąd Ty to wszystko wiesz? – Key nadal był w szoku.
- Ludzie gadają, ja mam oczy i uszy, wiesz? – Pokazała mu język.
- Ach Noona. Już zapomniałem jak bardzo jesteś przebiegła. – Zaśmiał się, a ona trzepnęła go lekko w ramię.
- Nie bardziej niż Ty. – Oboje zachichotali. – A wy dwaj? – Zwróciła się w stronę chłopaków. – Widzę, że komu jak komu, ale wam to towarzystwo dziewczyn przeszkadzało najbardziej.
- Są namolne, tylko tyle. – Hyuna nie spodziewała się aż tak suchej i z dawkowanej odpowiedzi, więc szybko zamilkła nie chcą drążyć tematu.
- Min… - Mruknął Key z konsternacją. Minho spojrzał na Taemin’a, który grzebał teraz pałeczkami w swoim ryżu.
- No nic chłopaki. Pora na mnie i zabieram ze sobą Bummie’go, bo musimy skończyć projekt. – Wstała od stołu, spoglądając w oczekiwaniu na ociągającego się blondyna.
- Ale Noon’a… – Mruknął niechętnie unosząc się do góry.
- Żadne Noon’a tylko do roboty. –Złapała swoje rzeczy i pociągnęła za sobą Key’a. – Miłego dnia, chłopaki. – Uśmiechnęła się i udała się w stronę swoich zajęć.
Przez dwie minuty chłopcy jedli w milczeniu, przeżuwając swoje jedzenie tak powoli jak gdyby ich życie ciągnąć by się miało w nieskończoność. W końcu ciszę przerwał młodszy.
- Minho… - Taemin zawahał się.
- Zapomnij. – Uśmiechnął się pokrzepiającą, lecz w jego oczach Lee dostrzegł przebłysk smutku. – To nic. Nie jesteś Key’em.
- Ale Min… - Ponownie mu przerwano. Tym razem był to dzwonek, który obwieszczał koniec przerwy.
- Kocham Cię, Minnie. I nie przestanę czegokolwiek byś nie postanowił. – Mówiąc to, splótł ich palce pod stołem w czułym uścisku. Tae uśmiechnął się leciutko. – Chodź. – Minho wstał, wypuszczając z ręki dłoń młodszego. – Spóźnimy się na lekcje. – Karmelowowłosy zamarł i musiało minąć parę sekund nim otrząsnął się na tyle by wstać od stołu. Ruszył powoli za swoim chłopakiem, starając się ignorować narastający w jego sercu niepokój i dziwne uczucie, które towarzyszyło mu odkąd Choi wypuścił jego dłoń. Ruszył biegiem by dogonić chłopaka, który był tak pochłonięty rozmyślaniami, że nawet nie zauważył jego braku. Nagle został gwałtownie zatrzymany przez dwóch rosłych chłopaków i jedną ładną, wysoką dziewczynę. Youngdo i Chanyong chodzili do drugiej klasy filmowej razem z Raelae (wszyscy i tak nazywają ją Rachele). Była najpopularniejszą, a zarazem należała do grona najładniejszych dziewczyn w szkole, która zdążyła zakosztować już nieco koreańskiego show biznesu, występując w licznych reklamach, a także grając parę epizodycznych ról w dramach. W związku z tym uważała się za lepszą od innych, a tych dwóch chłopaków wzięła po prostu za swoją obstawę. Taka była racja bytu w tej szkole. W najlepszej publicznej szkole artystycznej w Seoulu.
            Youngdo złapał go za ramię i pchnął lekko w kierunku ściany, tak, by znalazł się naprzeciwko stojącej już w oczekiwaniu Rachele. Taemin przyjrzał jej się z konsternacją. Miała duże oczy w kolorze migdałów, ładną cerę, grzywkę w kolorze mlecznej czekolady, małe, ale ładne usta i perfekcyjną figurę. Sądząc po aż tak idealnym wyglądzie na pewno wydała majątek ‘zaprzyjaźniając’ się bliżej z ostrzem chirurgicznym. Zaśmiał się pod nosem. Dziewczyna spojrzała na niego zmrużonymi oczami. Wydęła lekko usta i zrobiła krok do przodu.
- Nie będę się bawiła w okazywanie Ci szacunku, ponieważ i tak jesteś młodszy ode mnie. – Sarknęła. – Nie mniej jednak mam do Ciebie pewien interes. Jesteś w pierwszej klasie, więc normalnie nie otworzyłabym do Ciebie ust, ale jesteś jednym z najpopularniejszych i najładniejszych chłopaków w szkole. Ponadto świetnie tańczysz, a śpiewasz równie dobrze. Potrzebuje kogoś, kto by się wdzięcznie prezentował przy moim boku. Kogoś, kto będzie pasował do mojej pozycji w tej szkole i tak ogólnie. Jestem całkiem popularna, ładna, mam dobre oceny, a ludzie mnie lubią i szanują. Więc jak będzie? Zostaniesz moim chłopakiem? – Lee popatrzył na nią jak na wariatkę. Chanyong pchnął go lekko w ramię.
- Rachele coś do Ciebie mówi, słyszysz gówniarzu? – Warknął na niego. Jednak on nieugięty milczał.
- Taemin-ah. – Zaćwierkała słodkim głosikiem. – Uczyń mnie najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi i zostań moich chłopakiem.  – Zatrzepotała rzęsami stosując aegyo, ale gdy i to nie zdało rezultatu chwyciła go delikatnie za podbródek, zaciskając na nim swoje paznokcie. Taemin syknął z bólu i odskoczył od niej zderzając się ze ścianą. – Każdy człowiek w tej szkole mnie szanuje. Czy to jest pierwsza, czy druga klasa nie ma dla mnie znaczenia. – Warknęła i zaśmiała się z politowaniem.
- To nie jest szacunek. To zastraszenie. – Wycedził Lee. Dziewczyna popatrzyła na niego zszokowana.
- Słucham? Coś ty powiedział? – Podeszłą do niego.
- Dokładnie to, co usłyszałaś. – Jego głos był tak chłodny, że Rachele aż zadrżała.
- Dobra koniec tej zabawy. – Youngdo złapał go za jedno ramię, a Chanyong za drugie i obaj ścisnęli je mocno. – Od dziś jesteś moim chłopakiem. – Wyszeptała mu do ucha z szyderczym uśmiechem. Tae wyrwał ręce z uścisku i odepchnął od siebie dziewczynę. Ta o mało co nie upadła, a i tak zrobił to najdelikatniej jak umiał. – Co to ma znaczyć?! – Karmelowołosy zaczął się wycofywać, kiedy został pchnięty przez wyższego z chłopaków na środek korytarza.
- A ty gdzie się wybierasz, smarkaczu?! Z łapami do królowej?! – Po czym pchnął go jeszcze raz. Drugi chłopak podniósł zaś Rachele z podłogi, która mimo wszystko upadła teatralnie na ziemię zaraz po pchnięciu przez Lee. Taemin rozejrzał się po korytarzu. Było pusto, przeraźliwie pusto. Od dziesięciu minut trwały lekcje. Zrobił krok do tyłu obawiając się, że któryś z chłopaków może go jeszcze uderzyć, gdy nagle poczuł na swojej tali ręce. Podskoczył gwałtownie, a w głowie przeleciało mu dwanaście sposobów ucieczki. Przy każdym z nich i tak nie miałby szans. Nagle poczuł ciepły oddech przy swoim uchu.
- Shhh…to ja. – Odetchnął z ulgą i rozluźnił się, czując teraz już znajome ciepło rąk swojego chłopaka.
- A co to ma być? Obrońca uciśnionych? – Warknęła Rachele podchodząc bliżej. Z za Lee wyłonił się Minho, który nadal trzymając rękę na talii młodszego zrobił krok do przodu, tym samym stając z nim ramię w ramię.
- Nie, raczej nie. – Jego słowa były chłodne i wdarły się do rozmowy niczym lodowe sztylety. Dziewczyna cofnęła się z przerażeniem.
- A ty to kto? – Wyskoczył do przodu Youngdo. – Nie mamy czasu bawić się z jakimiś chłoptasiami.
- Dokładnie tak! – Zakrzyknął drugi chłopak, równając się ze swoim kolegą. Minho zaśmiał się z politowaniem i robiąc kolejny krok do przodu wyprostował się, ukazując jak bardzo góruje nad chłopakami wzrostem. Drgnęli lękliwie, ale stali dalej z dumnie uniesionymi głowami.
- Czy wy naprawdę nie wiecie kim jestem? – Choi prychnął. – Choi Minho, trzecia klasa muzyczna. Kapitan szkolnej drużyny sportowej, – Tu Taemin zdębiał. Nie zdawał sobie sprawy, że jego chłopak obejmuje aż tak ważne stanowisko w tej szkole. Zastanawiało go jak wiele jeszcze się musi o nim dowiedzieć. – przewodniczący rady uczniowskiej, wokalista, raper i tancerz w szkolnym zespole Se7enBlaq… - Nagle Rachele wyrwała się do przodu i przerwała chłopakowi.
- Elita szkoły, jeden z najbardziej wpływowych ludzi tutaj i osoba, która cieszy się największym szacunkiem wśród uczniów. Nie wspominając o tym, że należy do piątki najlepiej wyglądających i najpopularniejszych uczniów naszej budy. Jest także w czołówce dwudziestu najlepszych uczniów w zestawieniu ocen i wyników z egzaminów. – Taemin z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w Rachele. Jedyne pytanie jakie chodziło mu po głowie brzmiało: „Jakim cudem ja o tym nie wiem, skoro chodzimy ze sobą?”. Dziewczyna chrząknęła nieznaczenie i z delikatnym uśmiechem zwróciła się w stronę brązowowłosego. - Co sprowadza Pana Charyzmę w nasze progi?
- Bo ja wiem? – Wzruszył ramionami, by zaraz dodać: - Może mój chłopak? – Nagle wszyscy zamarli.
- Sł-słu-słucham? – Wydukała dziewczyna.
- Dobrze słyszałaś. A teraz przepraszam bardzo, ale spieszy nam się na lekcje. – Odchrząknął i odwrócił się przez ramię, ciągnąc osłupiałego Lee za sobą.
- Jesteś pedałem?! – Pisnęła. Minho westchnął.
- Nie, ja po prostu mam chłopaka, bo znudziły mi się dziewczyny. – Warknął z sarkazmem. Taemin skrzywił się lekko, ale Choi natychmiast złapał go za rękę i nadal się nie odwracając zrobił krok do przodu.
- Stań. – Powiedziała stanowczym głosem dziewczyna. – To jest nieodpowiednie, nienaturalne, nienormalne i obrzydliwe. Ktoś taki jak ty, nie ma prawda reprezentować naszej szkoły w żaden sposób. Zgłoszę to radzie, a oni Cię wywalą. Miej również świadomość, że z pedałami nikt się nie chce zadawać. – Wysyczała przez zęby. Minho nawet nie zareagował. Nagle Tae odwróciwszy się w kierunku Rachele wywarczał jej prosto w twarz:
- Jedyną nienaturalną, obrzydliwą i niewłaściwie zachowującą się osobą jesteś TY. – Dziewczyna otworzyła usta ze zdumienia , patrząc jak młodszy chłopak rusza przed siebie ciągnąc swojego chłopaka, który patrzy na niego w osłupieniu.

            W obawie przed pościgiem, minąwszy pierwszy zakręt, zaczęli biec. Mijali poszczególne klasy, schody, sale i co poniektórych nauczycieli, aż wreszcie dotarli do głównych drzwi prowadzących na dziedziniec szkoły. Wypadli przez nie w pośpiechu i  dziesięć sekund później opierali się o mur wychodzący na ulicę przed szkołą. Ciężko oddychając siedli na ławce stojącej nieopodal. Milczeli pięć minut zanim Minho zdobył się na odwagę i otworzył usta.
- Miahne. Kenchana? – Wyszeptał biorąc głęboki oddech. Taemin nie odezwał się. – To moja wina. Mogłem przyjść szybciej. Wtedy, wtedy…ja nie powinienem nic mówić. Tak bardzo Cię przepraszam… - Warknął i zacisnął pięści. – Ta głupia lafirynda. Mogłem ją już dawno… - Tae przerwał mu.
- Co teraz zrobi rada? – Choi drgnął.
- Jeśli Rachele zbuntuje ludzi, to najpewniej poddadzą mnie do dymisji. A… - Lee przerwał mu po raz kolejny.
- A zespół? – Minho wzruszył ramionami.
- Jeśli stracą na popularności, to mnie wywalą. Nie będę się im dziwił. Ta szkoła rządzi się własnymi prawami. „Jeśli berło, które dzierżysz wytrącone Ci z ręki zostanie, koroną się nie obronisz. A rozkazy, które srogą karą były dla innych, teraz i Ciebie skarzą…” – Młodszy wzdrygnął się. – Takie jest prawo dżungli. Wszystko w porządku? – Spojrzał ze smutkiem na karmelowowłosego, który siedział nieruchomo ze spuszczoną głową.
- „…Byś na zawsze zapamiętał jakoby królem srogim być i srogą ręką panować, aby każdy kto śmie podnieść rękę myśl wcześniej ta przeszła. By obawiał się kary nim postanowi na berło spojrzeć i koronę chciwym okiem zmierzyć. Żeby zawżdy pamiętał, że ten kto był u władzy, zaznał jej i rządził, znacznie jest silniejszy od ludu i jako jedyny ma prawo sądzić.” – Dokończył Lee.
- Skąd Ty to… - Minho siedział w osłupieniu.
- Ulubiony cytat mojego ojca. Tak często go powtarzał, że mając pięć lat znałem go na pamięć. – Wyszeptał. – Ja przepraszam. Nie wiedziałem – zamilkł na chwilę – nie wiedziałem, że jesteś aż tak ważny w tej szkole. Jest spora przepaść między trzecimi, a pierwszymi klasami, a ja nigdy nie chciałem być tym popularnym. Nigdy nie interesowało mnie też co się dzieje w szkole. Mam na myśli atrakcje, występy, kluby, czy organizacje. Dla mnie liczył się tylko taniec i święty spokój. Przytłaczał mnie więc fakt, że podobałem się tylu dziewczynom. – Westchnął cicho. – Tak więc przepraszam bardzo…ja nie chciałem Ci zaszkodzić. Wiedziałem, że jestem typem osoby, która zawsze wszystko niszczy. Ja nie chciałem uwierzyć, że sama twoja osoba - jaką znałem - może być mną zainteresowana. Teraz, gdy wiem o Tobie znacznie więcej, czuję, że nie ma dla mnie miejsca, dla kogoś takiego jak ja, przy twoim boku. Czuję się podle, że przeze mnie Rachele może pozbawić Cię władzy. – Minho westchnął i objął ramieniem swojego chłopaka.
- „Władza w ręku króla, który berłem gardzi i w ludu staje obronie, przestaje nieść znaczenie. Jeśli sam lud pomocy nie chce i od niej stroni, koronę odda i ucichnie patrząc jak nowa władza sądzi tych, którzy się wolności wzbraniali.” – Lee popatrzył na niego z zaskoczeniem.
- Nie znam tego. – Wyszeptał.
- Nie dziwne. Znasz tylko początek. A jednak to zakończenie jest tu najważniejsze. – Uśmiechnął się pokrzepiająco. – Nie przepraszaj. To była moja decyzja, mój błąd, moja kara. Ja cieszę się, że tak się stało. Mimo tego żałuje jednej rzeczy. – Tae spojrzał na niego z pytaniem w oczach. – Tego, że nie pozwoliłem Ci zadecydować. Mieliśmy poczekać, aż będziesz gotowy by ogłosić to innym. Teraz jest już za późno. Tak strasznie przepraszam. – Taemin ułożył głowę na klatce piersiowej brązowowłosego i uśmiechnął się.
- Cieszę się, że tak się stało. Teraz nie muszę już kłamać. – Zaśmiali się.
- Wracamy do domu? Nie ma sensu wracać na lekcje. – Młodszy pokiwał głową.
- Wyślij tylko sms’a do Key’a, żeby się nie martwił. – Westchnął i podniósł się z miejsca.
- Wiesz, że Cię kocham? – Minho objął w talii Taemin’a i zaczął iść wolnym krokiem w stronę parku.
- Mhm. – Lee zaśmiał się.
- Tylko tyle? – Choi zrobił minę zbitego psa.
- Tak wiem, że mnie kochasz. – Zachichotał.
- Nie o to chodziło. – Fuknął chicho.
- Też Cię kocham. – Tae wyszeptał nieśmiało wtulając się w jego ciepły bok.
- Chciałem, żebyś zaproponował, że zrobisz mi coś do jedzenia, ale to też może być. – Zachichotał, po czym dostał lekkiego kuksańca w żebra. – Też Cię kocham, Minnie.

Godzinę później chłopcy wyszli z łazienki po ‘odświeżającym’ prysznicu. Taemin wsunął na siebie bokserki, spodnie i zszedł na dół do kuchni by zabrać się za przygotowywanie jedzenia. Nagle usłyszał, że ktoś dzwoni do drzwi. Ruszył w ich stronę, ale przystanął na chwilę słysząc, że Minho woła go z góry.
- Dzwonił Jonghyun. – Krzyknął, a jego głos rozniósł się echem po całym domu. – Mówi, że mój brat u niego był i mnie nie zastał, więc musiał podać mu twój adres. Wpadnie tu pewnie wieczorem. – Taemin machinalnie otworzył drzwi, nadal patrząc w stronę głosu. – Do tego czasu musimy się ogarnąć.
- Pospiesz się i złaź na dół. Nie wiem co byś chciał na obiad! – Zakrzyknął Tae. Obrócił się w stronę gościa uzmysławiając sobie, że jest bez koszulki. – Bardzo przepraszam, że… - Zamilkł widząc kto stoi w drzwiach. Niższa, ale za to starsza kopia Minho przywitała go skonsternowanym wyrazem twarzy. Starszy Choi skinął głową i zrobił krok do przodu.
- Taemin-ah, wszystko – jeśli zjedzone z Tobą – będzie dobre. – Sekundę później Minho wyszedł z głębi domu i zachichotał, łapiąc od tyłu swojego chłopaka. Z włosów kapała mu woda, a na biodrach miał tylko ręcznik.
- Minho. – Wychrypiał Tae. Brązowowłosy odwrócił się w stronę drzwi i zastygł w szoku.
- Ładnie to witasz swojego brata, bracie. – Mruknął uśmiechając się półgębkiem przybysz.
- Hyung…. – Minho zająknął się. Nieśmiało i nie do końca wiedząc jak ma się zachować wskazał ręką na starszego. – Tae to jest mój brat Minseok. Hyung poznaj proszę… - Zawahał się.
- Lee Taemin. Jego chłopak. – Powiedział karmelowowłosy robiąc krok do przodu.
- Choi Minseok. Miło poznać. – Wypowiadając te słowa uśmiechnął się nad wyraz szyderczo.

„Seeing as time stood still
The way it did before
It's like I'm sleepwalking
Fell into another hole again
It's like I'm sleepwalking”



*Sleepwalking BMTH (tłum.:)
Czas stanął w miejscu
Tak jak kiedyś
To tak, jakbym lunatykował
Znów wpadłem w dziurę
To tak, jakbym lunatykował


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz