Thirteen ~ Eight

Eight
„Moje światełko”

Od dnia, w którym Lyn zastała Thirteen’a i Wisha razem na zapleczu rankiem minęły prawie trzy tygodnie. Czas płynął szybko, bo pracujący chłopcy znów stali ramię w ramię za ladą i obsługiwali klientów obdarzając ich szerokimi uśmiechami. Studia, praca, wizyty Wish’a w stajni – wszystko z wolna powracało do normy.
Po miesiącu zdjęto młodszemu gips nogi i założono usztywnienie co znacznie ułatwiało mu pracę i wykonywanie codziennych czynności. Thirteen natomiast omijał stajnię. Zamiast jeździć do niej wraz z przyjacielem chodził na spacery, rzucał chleb kaczkom albo obserwował przechodniów rysując ich codzienne życie. Młodszy po jakimś czasie przestał nalegać na konne przejażdżki. Rozumiał potrzebę spędzenia czasu sam na sam, która bardzo wyraźnie malowała się na twarzy jasnowłosego. Nic nie mógł poradzić na to, że zwyczajnie się martwił. W pewnym momencie Thirteen wolał wracać samotnie do domu zamiast tak jak mieli to w zwyczaju we dwóch. Wish’a coraz bardziej niepokoił stan rzeczy. Mógł przysiąc, że jest coś co dręczy jego przyjaciela, ale nie wypadało mu go przesłuchiwać czy nawet zapytać. To nie była błahostka, za długo się znali, by brunet tak po prostu zapytał go o sprawy, o których nie chciał mówić. Milczenie starszego trzeba było zwyczajnie uszanować. Ale Wish mógłby przysiąc, że jego serce bolało go za każdym razem, gdy przyjaciel zaciskał usta i unosił wzrok z przepraszającym wyrazem twarzy.
Było coś nad czym młodszy nie umiał zapanować. Nad rosnącą paniką w swoim sercu. Czuł, że oddalają się od siebie. Znali się już ósmy miesiąc i w momencie, w którym Wish liczył na to, że uda im stać się kimś więcej niż tylko przyjaciółmi wszystko się rozsypało. Thirteen traktował go nieco chłodniej niż zwykle, a gdy przyszedł ten dzień – ten jeden konkretny, w którym starszy zawsze brał wolne – zniknął na cały dzień bez słowa. Nie odbierając telefonu od Wish’a ani nie odpisując na jego smsy po prostu wyparował. Od rana do wieczora jego mieszkanie stało puste. Młodszy bał się na tyle o Thirteen’a, że odwiedził jego miejsce zamieszkania trzy razy, a potem jeszcze park i parę jego ulubionych miejsc. Nie znalazł go nigdzie, a następnego dnia starszy jak gdyby nigdy nic pojawił się w pracy i powitał go z uśmiechem. Bruneta zamurowało. Musiał mocno zagryźć wargi by nie zacząć na niego krzyczeć, że się o niego martwił i wypytywać go gdzie był poprzedniego dnia. Thirteen udawał przez cały dzień, że niczego nie zauważa, a gdy słońce powoli zachodziło Wish po prostu dał sobie spokój. Nie było sensu zmuszać do niczego przyjaciela jeśli ten bardzo widocznie dawał mu znać, że nie powinien pytać, ponieważ najpewniej i tak nie uzyska odpowiedzi. Młodszy tylko co jakiś czas spoglądał na drugiego ze smutkiem, ale pod koniec dnia po prostu postanowił puścić to w niepamięć.
Wieczorem, gdy zbliżała się powoli godzina zamknięcia lokalu Lyn podeszła do nich i oparła się z jękiem na blacie.
- Mieliśmy dzisiaj tylu klientów. – Powiedziała wzdychając ciężko. – Musiałam zostać z wami aż do wieczora. – Wish zamarkował uśmiech i z poważną miną wytarł stół na około swojej przełożonej. – Chłopcze chcesz zginąć? – Zapytała go jadowitym głosem i podniosła się wolno, obrzucając go złowrogim spojrzeniem.
- Oczywiście, że nie. – Odrzekł młodszy śmiejąc się pod nosem.
- Nieważne zresztą. Thirteen miałam powiedzieć ci wcześniej, ale zupełnie wyleciało mi z głowy. Nie będzie prądu na naszym osiedlu całą noc, ponieważ są prace remontowe. – Spojrzała na chłopaka, który nieco pobladł.
- Która godzina? – Zapytał cicho.
- Sklepy są już nieczynne Thirteen. – Powiedziała smutno Lyn. – Przykro mi. I uprzedzając twoje pytanie: nie, nie mamy tutaj żadnych świec. Jutro szef miał je nam dowieść. – Dziewczyna westchnęła i podrapała się lekko po głowie.
- Świece?  Ja powinienem mieć jakieś. – Powiedział Wish, czym zwrócił na siebie ich uwagę.
- Naprawdę? – Zapytał z nadzieją starszy.
- Owszem, ale wolałbym Ci ich nie pożyczać. – Na twarzy Thirteen’a odmalowało się zdumienie.
- D-d-dlaczego? – Wydukał cicho.
- Wychodzi na to, że boisz się ciemności, prawda? – Młodszy powiedział to tak obojętnym tonem, że zaskoczył sam siebie.
- Tak… - Odparł prawie szeptem jasnowłosy.
- Jestem przyzwyczajony do twoich lęków. Może zostaniesz więc na noc u mnie? Nie przewidywali żadnych braków światła, więc nie powinno być problemów. Zresztą to nie będzie pierwszy raz jeśli zdecydujesz się u mnie spać. – Powiedział Wish bardzo spokojnym tonem. Drugi spojrzał na niego nieśmiało i zagryzł wargi.
- D-dobrze…dziękuje. – Pokiwał lekko głową, na co brunet uśmiechnął się, ale to nie był pełny i dobrze znany mu uśmiech. Widać w nim było dużo smutku i zwątpienia.
- W takim razie Lyn my się zbieramy, okej? – Zapytał Wish przerywając chwilową ciszę.
- Tak, tak oczywiście. Zamknę lokal. Idźcie już. Miłej nocy. – Chłopcy ukłonili jej się i również życzyli jej tego samego, po czym wyszli i ruszyli w stronę mieszkania młodszego.
Szli jakiś czas chodnikiem, gdy Thirteen odezwał się cichym głosem:
- Nie musiałeś tego robić. – Powiedział i przeczesał sobie nerwowo dłonią włosy.
- Przyjaźnimy się. Tak czy nie? – Zapytał z nutą złości Wish.
- Tak…Wybacz. – Jasnowłosy westchnął cicho. Widział, że jego przyjaciel jest zdenerwowany. Wiedział też dlaczego, ale to nie był jeszcze czas, by mu powiedzieć. Thirteen nie był na to gotowy. Zacisnął usta i delikatnie trącił swoją dłonią dłoń bruneta. Widząc reakcje Wish’a, którą było wzdrygniecie się prędko zabrał rękę z zamiarem włożenia jej do kieszeni, ale nie zdążył. Młodszy pochwycił ją w ostatniej chwili i splótł jego palce ze swoimi. Drugi popatrzył na niego nieco zdumiony, ale Wish przyciągnął go lekko do siebie i obdarzył ciepłym uśmiechem. Jasnowłosy zarumienił się na ten widok, ale nie puścił jego dłoni. Wręcz przeciwnie. Złapał ją mocniej, jakby się bał, że jego przyjaciel zaraz ucieknie i go zostawi. I szli tak w milczeniu, trzymając się za ręce aż dotarli do drzwi mieszkania młodszego.
            Godzinę później po zjedzeniu kolacji siedzieli w salonie na kanapie i przeglądali razem płytotekę Wish’a. Thirteen znał większość z płyt jakie miał jego przyjaciel na półkach i puszczali sobie razem piosenki, które kojarzyły im się najlepiej. Dużo ze sobą rozmawiali. Można powiedzieć, że o wszystkim. Dużo też było śmiechu i żartów. W pewnym momencie wstali nawet by zaśpiewać jedną ze swoich ulubionych piosenek. Wieczór minąłby im wręcz bardzo przyjemnie, gdyby nie jeden szczegół. O dwunastej z minutami zgasło światło w całym budynku i dopiero wtedy do Wish’a dotarło, że również u niego w bloku miały być całonocne prace remontowe, gdzie na sześć godzin pozbawia się ludzi prądu.
            Nagle śmiech zamarł i Thirteen wydał z siebie zduszony krzyk. Brunet natychmiast po omacku rzucił się do kuchni i zaczął szukać latarki albo świecy. Przypomniawszy sobie, że latarki nie posiadał znalazł jedną świecę i w pośpiechu ją zapalił. Włożył ją w przenośny świecznik i wrócił prędko do salonu, który oddzielała od kuchni i jadalni zaledwie jedna ściana. Usiadł natychmiast przy Thriteen’ie i złapał go za rękę.
- Już jestem. – Powiedział cicho. Starszy spojrzał na niego przerażonymi oczami. Świeczka dawała mało światła, a w salonie było tylko jedno okno, na dodatek przesłonięte zasłonami. – Chodźmy do kuchni. Tam jest troszkę więcej światła. – Jasnowłosy skinął nieśmiało głową i podążył za przyjacielem. Kuchnio-jadalnia była duża i przestronna, znajdowało się tam również wiele okien, które dzięki jasności ulicznych latarni wpuszczały do środka nieco światła i panował tam jedynie półmrok zamiast całkowitej ciemności. Wish ustawił świecie na kuchennym blacie i spojrzał na przyjaciela, który trząsł się teraz lekko. – Thirteen? – Zapytał cicho.
- Nic mi nie jest. – Powiedział zduszonym głosem. – Możemy zapalić więcej świec…proszę? – Zapytał nieśmiało. Brunet przełknął głośno ślinę.
- Nie mamy więcej świec. – Zagryzł lekko wargi. Oczy drugiego rozwarły się szeroko w przerażeniu.
- Jak to nie mamy? Mówiłeś, że masz świeczki! Jedna nie starczy nam na całą noc! – Thirteen prawie krzyczał.
- Byłem pewien, że mamy. Spokojnie poradzimy sobie… - Próbował go uspokoić Wish.
- A mamy latarkę? Albo chociaż jakieś dodatkowe zasilanie? Może sąsiedzi mają świeczki? Pójdziesz zapytać? – Starszy panikował, a brunet patrzył się na niego ze zmarszczonymi brwiami.
- Thirteen… - Nie zdążył powiedzieć nic więcej, ponieważ drugi przerwał mu.
- Co? Zły pomysł? To może ja pójdę. Będę udawał, że się zgubiłem i poproszę o świeczki, a może na korytarzu jest światło, sprawdzałeś? – Zapytał jasnowłosy pełen nadziei.
- Nie ma w całym bloku. – Wish zagryzł wargi.
- Gdzieś musi być! Widziałem całodobowy sklep niedaleko twojego domu! Może będą tam mieli świeczki? Co ty na to? Jak winda nie działa zawsze możemy iść schodami. Albo weźmiemy telefony i przeszukamy twój dom… - Brunet pokręcił tylko głową. Zdawał sobie sprawę, że przyjaciel w ogóle go nie słucha.
- Thirteen… - Chłopak znów mu przerwał.
- A może jednak pójdziemy do tych sąsiadów? A co jak oni nie mają i będziemy musieli spędzić noc w ciemności? Ja nie dam rady. Tu jest za ciemno. Nie poradzę sobie! Wish musimy znaleźć świeczki! Musimy! – Zakrzyknął Thirteen i już miał biec do szafek, by je przeszukać, ale Wish złapał go za ręce i przyciągnął z powrotem do blatu, o który oparł go plecami.
- Przede wszystkim się uspokój. – Powiedział chłodno brunet.
- Ale ja nie mogę…tu jest tak ciemno. Boję się Wish… boję się. – Z oczu starszego zaczęły płynąć łzy. Do chłopaka dotarło, że jeśli czegoś zaraz nie zrobi, to jego przyjaciel dostanie ataku paniki, a tego będzie się zbyt trudno pozbyć.
- Thirteen proszę…uspokój się… - Spróbował raz jeszcze młodszy, lecz jego głos to było za mało, by dotrzeć do chłopaka.
- Wish…ja nie chce tu być. Zabierz mnie stąd…tu jest tak ciemno…proszę… - Rozpłakał się na dobre. Wish ujął jego twarz w dłonie i pogładził go lekko kciukami po policzkach.
- Spójrz na mnie… - Poprosił go łagodnie brunet. Thirteen wykonał prośbę i spojrzał mu przerażonymi oczami prosto w twarz. Młodszego zamurowało. W jego oczach nie było tylko prymitywnego strachu, panicznego jak w lękach. Kryło się za nim coś więcej. Jego przeszłość. W oczach chłopaka dało się zobaczyć rany przeszłości.
- Wish…proszę – Zaszlochał starszy.
- Cichutko mały. Jestem przy Tobie… - Wyszeptał i przybliżył się do niego.
- Tu jest tak ciemno. Boję się Wish…przepraszam. – Brunet pochylił się i musnął jego czoło ustami. Tym samym zaskoczył chłopaka. Thirteen spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami, a młodszy uśmiechnął się ciepło.
- Kocham Cię. – Powiedział najczulej jak tylko potrafił.  Jasnowłosego zamurowało.
- C-co powiedziałeś? – Wydukał cicho.
- Kocham Cię. Mam powiedzieć jeszcze raz? – Zapytał i zaśmiał się cicho.
- J-j-ja…ja… - Nie zdążył powiedzieć nic więcej, po mały podmuch wiatru zdmuchnął świeczkę i w kuchni zapanowała ciemność. Thirteen spiął się gwałtownie i lekko skulił, ale nie zdążył nic zrobić, bo poczuł na sobie oddech Wish’a. A potem jego ciepłe i miękkie usta na swoich. Wziął głęboki oddech i zamarł. Brunet stwierdził, że i tak go nie uspokoi, więc po prostu zrobił coś, by zająć czymś jego myśli. Nie wiedział jak po tym zareaguje Thirteen, ale teraz liczyło się tylko to by go uspokoić. Usta starszego smakowały łzami, ale były miękkie i ciepłe. Wish przeniósł jedną ze swoich dłoni z policzka chłopaka na jego włosy. Pogładził go delikatnie czując, jak pod jego dotykiem Thirteen powoli się rozluźnia. Pocałował go lekko muskając językiem jego wargi. W odpowiedzi starszy rozchylił je lekko i w tamtej chwili brunet po raz pierwszy zrozumiał czym jest słodycz pocałunku. Jego poprzedni związek nie był udany. Nie było między nimi chemii, a to co czuł teraz było czymś nieprawdopodobnym. To był tylko drobny pocałunek, ale za to ciepły, pełen spokoju i odważnej miłości. Nawet jeśli smakował łzami nie liczyło się to. W tamtej chwili liczyli się dla siebie tylko oni. W pewnym momencie Thirteen po prostu odwzajemnił pocałunek. Nie widział już ciemności, która ich otaczała. Widział Wish’a, który stał przed nim i go trzymał. Czuł jego ciepłe ręce, jego oddech, usta, widział jego twarz, włosy i półprzymknięte oczy, których powieki okalały długie i gęste rzęsy. I liczyli się dla siebie tylko oni. Żaden lęk i strach nie mógł im teraz stanąć na przeszkodzie.
Gdy oderwali się od siebie delikatnie Wish złączył ich czoła i przyciągnął Thirteen’a do siebie. Przytulił go tak mocno jak tylko umiał zapewniając go tym samym o tym, że jest z nim bezpieczny. Że nie zostawi go teraz, gdy najbardziej go potrzebuje ani nigdy więcej nie będzie stał bezczynnie patrząc jak ten czegoś się boi. Jasnowłosy nieśmiałym gestem uniósł ręce i objął go za szyję, zsuwając się głową w dół na jego obojczyki. I tak stali objęci aż Thirteen nie poczuł, że robi się senny. Wish oderwał go od siebie, zapalił świeczkę i zabrał go do swojej sypialni. Postawił świecznik na szafce nocnej i wdrapał się na łóżko, ciągnąć jasnowłosego za sobą, który bez protestu zakopał się od razu w kołdrze. Młodszy przyciągnął go do siebie, kładąc mu głowę na swojej klatce piersiowej. Thirteen wtulił się w niego, czując jak ciepła dłoń obejmuje go w talii.

            Ogień tańczył wesoło jeszcze na długo po tym jak obaj zasnęli. Chronił ich przed ciemnością i strachem, dając tym samym możliwość na odpoczynek. Oddychali spokojnie i miarowo uspokajani wzajemnie ciepłem swoich ciał. Zapadli w głęboki sen razem czując się bezpiecznie i nie zwracając uwagi na nic wokół siebie. Świeczka zgasła cicho i dym zawirował w powietrzu jakby mówił, że nic tu po nim. Zostawił ich dwóch samych sobie, tańcząc z wiatrem na do widzenia.

Ósma bariera została przełamana.

~ nyktofobia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz