Thirteen ~ Nine part 1

Nine
„15 lat…”

- To naprawdę tutaj? – Zapytał się Wish stając przed wielkim niegdyś pięknym domem, którego osmalone szczątki spoczywały na zarośniętym podwórku. Thirteen skinął głową i westchnął ciężko, łapiąc się jedną ręką poczerniałego płotu, który ogradzał posiadłość.
- Można wejść. Nie grozi zawaleniem. – Powiedział spokojnie starszy i otworzył furtkę jednym ruchem ręki. Zaskrzypiała jękliwie przez zardzewiałe ze starości zawiasy. Weszli przez nią na porośnięty chwastami trawnik i przeszli żwirową ścieżką aż do lekko spróchniałej werandy. Powoli omijając dziury wdrapali się po małych schodkach i przeszli przez pozbawioną drzwi framugę głównego wejścia. W środku domu, a raczej jego pozostałości stały jeszcze niektóre meble i oszczędzone malowidła wisiały sobie spokojnie czekając aż przybysze znów będą je podziwiać. Wish dostrzegł również parę ramek ze zdjęciami, lecz większość była zbyt zniszczona by zidentyfikować osoby na nich się znajdujące. Jednak jedna z nich przykuła jego uwagę. Podszedł do komody i chwycił delikatnie zdjęcie, które niestłuczone szkło uratowało przed zniszczeniem. Przedstawiało ono dwoje dorosłych ludzi. Szczupłą, piękną blondynkę o delikatnej twarzy i wysokiego, dobrze zbudowanego szatyna trzymających się za ręce. Mężczyzna na zdjęciu czochrał po włosach małego chłopca wyglądającego na około 10 lat, który na rękach trzymał małą dziewczynkę. Miała ona tak samo złote włosy jak chłopiec i równie piękne jasne oczy. Wish dostrzegł w chłopcu Thirteen'a. Dziewczynka musiała być jego siostrą. Wyglądała na mniej więcej sześć lat. Brunet przełknął ślinę.
- To był twój dom? – Thirteen zaśmiał się gorzko i skinął. – Nie wiedziałem… - Wyszeptał z trudem.
- Nikt nie wie. – Powiedział cicho i wzruszył lekko ramionami. – To było dawno...będzie już jakieś piętnaście lat. – Ostanie słowa powiedział szeptem.
- Czyli to zdjęcie było aktualne? – Zapytał się Wish podsuwając ramkę przyjacielowi.
- Tak. Robiliśmy je na dzień przed...pożarem. – Ostatnie słowo odbiło się echem i rozniosło się po całym domu.
- Opowiesz mi co się stało? – Zapytał się nieśmiało Wish.
- Oprowadzę Cię. – Chłopak zignorował pytanie, a brunet zacisnął tylko usta i skinął delikatnie głową.
Thirteen poprowadził go po schodach na piętro. Ściany w niektórych miejscach były nienaruszone, a stropy budynku nadal idealnie pełniły swoją funkcję. W żadnym z pomieszczeń na piętrze nie było drzwi. Wish pomyślał, że najprawdopodobniej wyrwano je z zawiasów podczas pożaru.
Zatrzymali się przed niegdyś pięknym pokojem o ścianach w kolorze błękitnego nieba i jasnej wykładzinie. Przynajmniej na tyle można było określić ich kolor, bo większość powierzchni była osmalona. Na ścianie znajdowało się duże okno pozbawione szyby, a pod nim małe łóżko, które kiedyś białe stało teraz w strawionym przez ogień kącie czarne od sadzy. Pluszaki na regale obok miały osmalone futra, a niektórym brakowało plastikowych oczu. Te będące najbliżej książek, a raczej ich pozostałości pozbawione były całkowicie sierści i niektórych kończyn. Na podłodze leżały resztki spróchniałego i spalonego regału, który stał pewnie kiedyś koło drzwi. Pokój wyglądał jak dawne epicentrum pożaru, ale nim nie było. Sypialnia, którą Thirteen pokazał Wish’owi jako drugą nie miała nawet bocznej ściany. Jej popękane resztki leżały na trawniku tuż obok domu. Na podłodze wszędzie leżało szkło, a meble i rzeczy zostały całkowicie strawione przez ogień.
- To był mój pokój. A ten mniejszy mojej siostry. – Powiedział jasnowłosy chłodno. Drugi rozejrzał się tylko pospiesznie po pomieszczeniu i poczuł jak zimny pot spływa mu po plecach.
            Sypialnia rodziców Thirteen’a była w nieco lepszym stanie niż pokój ich córki. Okno było wybite, ściany lekko osmalone, ale wyglądało na to, że ogień dotarł do niej już jako ostatni. Starszy przechodził przez wszystkie pokoje wspominając co jakiś czas swoją siostrę i rodziców. Mówił o nich z uśmiechem, który bardzo widocznie kontrastował z panującym dookoła krajobrazem dawnej pożogi.
Schodzili właśnie schodami w dół, kiedy Wish zatrząsł się z przerażenia, widząc portrety rodzinne, które ogień pochłoną piętnaście lat temu żywcem. Złapał Thirteen’a za rękę, a ten w odpowiedzi uśmiechnął się smutno i splótł razem ich palce.
- Chodź. Pokażę Ci jedyną rzecz, która nie ucierpiała. – Powiedział cicho, gdy zeszli ze schodów i skierował ich w stronę drugiego z wyjść, prowadzącego do ogrodu na tyłach domu. Gdy dotarli na miejsce Wish’owi ukazała się dwuosobowa, zbudowana z desek jasnego drewna, piękna, bujana huśtawka z oparciem. Stała nieruchomo w kącie ogrodu czekając aż ktoś oprócz wiatru rozkołysze jej stare zawiasy i pobuja się lekko. – Ogień nie dotarł do niej podobnie jak do większości ogrodu. Tata zbudował ją mamie, kiedy się wprowadzili. – Jasnowłosy westchnął i usiadł na huśtawce ciągnąc za sobą Wish’a. Gdy obaj się na niej znaleźli Thirteen lekko ją rozbujał i oparł głowę na ramieniu młodszego, który to w tej samej chwili objął go ręką w pasie. Bujali się lekko, a starszy uśmiechnął się ciepło. – Mama lubiła się na niej bujać jak była ze mną w ciąży. A potem bujała się na niej ze mną na kolanach i z moją siostrą w brzuchu. – Zaśmiał się cicho i przymknął oczy. Milczeli dłuższą chwilę, ale brunet wcale nie zamierzał przerywać tej ciszy. Postanowił poczekać aż chłopak sam zacznie mówić, nie chciał go do niczego zmuszać. W końcu Thirteen westchnął i otworzył powieki spoglądając na swojego kompana.
- Miałem dziesięć lat a Lili prawie sześć. – Wish nareszcie poznał imię jego siostry. Jasnowłosy mówił spokojnie i cicho i widać było, że takie bujanie go uspokaja. – Dochodziła osiemnasta, a Lili jak co dzień o tej porze ćwiczyła grę na skrzypcach, mama robiła kolację, a tata właśnie wracał z pracy. Jedynego mnie nie było w domu, bo odwiedzałem akurat kolegę, który mieszkał trzy domy dalej. Zadzwoniłem wtedy do mamy z zapytaniem czy mogę chwilkę jeszcze zostać u kolegi. Zgodziła się, w końcu tu wszyscy się znali. – Na te słowa Thirteen uśmiechnął się lekko. – Nie spodziewałem się, że piętnaście minut zadecyduje o moim życiu. – Starszy zamilkł na chwilę i powędrował wzrokiem na Wish’a, który odwzajemnił spojrzenie i przyciągnął go do siebie. – Zobaczyliśmy z kolegą dym. Zorientowaliśmy się, że w okolicy coś musiało się zapalić. Zaraz zrobiło się głośno i sąsiedzi wybiegli na ganki krzycząc, że pali się dom. A my jak przystało na ciekawskie dzieciaki ruszyliśmy pędem zobaczyć czyje domostwo się pali. Nigdy nie przypuszczałem, że w tamtej chwili zobaczę jak mój własny dom staje w płomieniach. – Thirteen zagryzł wargi, a Wish pogłaskał go lekko po dłoni dodając mu otuchy. Wziął głęboki oddech i po kilku chwilach kontynuował. – Próbowali mnie powstrzymać, ale wyrwałem się i wbiegłem do środka bez problemów, bo drzwi leżały roztrzaskane na werandzie. Kuchnia prawie nie istniała. Wyglądała jak jeden żywy płomień i zbitka drewna. Ominąłem ją i wbiegłem prędko po schodach. Mój ojciec siłował się właśnie z regałem, który stanął w płomieniach i zatrzasnął moją siostrę w pokoju. Ojciec krzyknął na mnie i kazał mi biec po pomoc. Miałem tylko dziesięć lat…tylko to mogłem wtedy zrobić. Zbiegłem pędem po schodach widząc jak ludzie biegną ze swoich domów z wiadrami pełnymi wody. Jedni już polewali nią dom, ale to nie dawało rezultatu. Ogień robił się coraz większy. – Thirteen zamilkł na chwilę. – A potem widziałem strażaków, którzy wbiegli do mojego domu. Słyszałem też dźwięk tłuczonego szkła i widziałem jak wypadają przez nie skrzypce, a chwilę później jak ręce mojego ojca podają strażakowi przez okno moją siostrę. – Umilkł i spojrzał na Wish’a, który przytulił go odruchowo. Głos Thirteen’a był chłodny i cichy, a jego oczy zdawały się być puste. – Wtedy usłyszałem przeraźliwy huk. Pierwszy wybuch spowodował pożar, drugi go zakończył. Chwilę później wszystko zostało ugaszone. Ściana od mojego pokoju odpadła. Znajdował się tuż nad kuchnią. Czekałem aż mój ojciec wyjdzie razem z mamą. Nie doczekałem się. Szukał jej. Wcale nie zamierzał wracać. – Jasnowłosy spojrzał na chłopaka, którego oczy były mokre od łez. – I wiesz co? – Spojrzał na niego pytająco. – Znalazł ją. O tam. W górze. – Powiedział Thirteen ze smutnym uśmiechem i wskazał palcem na niebo. W tej samej chwili Wish rozpłakał się. Starszy przytulił go mocno i kciukami starł łzy z jego oczu. – Lili też jest z nimi. Zmarła w karetce w wyniku odniesionych obrażeń. Ogień za bardzo ją zranił. – Jasnowłosy pogłaskał chłopaka po włosach i ucałował je czule. – Wiesz czasem się zastanawiam czy gdybym wrócił wtedy do domu dałbym radę ją uratować? – Zaśmiał się cicho. – Minęło piętnaście lat a ja wciąż pamiętam słowa strażaka, który rozmawiał ze swoim kolegą po całej akcji: „Szkoda chłopaka. Gaz wybuchł akurat jak jego matka była w kuchni. Zabiło ją na miejscu. Jego ojciec zginął ratując swoją córkę. Wiesz co? Gdyby był wtedy w domu zginąłby razem z nimi. Dobrze, że wrócił później.” na co drugi strażak zapytał go „Jesteś pewien, że on chciałby żyć wiedząc, że jego rodzina nie żyje?” w odpowiedzi drugi uśmiechnął się i powiedział „Ma tylko dziesięć lat. Uratowano mu życie, bo na nie zasługuje. To będzie trudne, ale z czasem zrozumie, że musi żyć dla tych, którzy pragnęliby by był szczęśliwy.”. Miał racje. Oni chcieliby, żebym był szczęśliwy. Oszukałem przeznaczenie…dosłownie. – Zaśmiał się cicho. – Gdybym był wtedy w domu nie przeżyłbym. Pomagałbym mamie przy kolacji bądź siedział w swoim pokoju. – Zacisnął szczękę. – Dano mi drugie życie. Dlatego właśnie z niego muszę korzystać. Nie można pytać się ‘dlaczego my a dlaczego nie inni?’, bo ktoś tak czy siak musiał odejść. Zrozumiałem to dopiero niedawno. Chcieliby bym żył, bym żył dla nich i dla siebie. Więc żyje, żyje dla rodziców i mojej Lili. Byłaby w twoim wieku, gdyby dane jej było mieć w tym roku urodziny. – Thirteen uśmiechnął się smutno i przymknął oczy, jednocześnie przyciągając Wish’a do siebie. W tym momencie młodszy nie wytrzymał i rozpłakał się, szlochając głośno w sweter przyjaciela. – Płacz kochanie, płacz. – Pogładził go kojąco po plecach. – Ja miałem na to piętnaście lat.

Koniec części pierwszej.

Ciąg dalszy nastąpi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz