Five
„Pasja”
Następnego
dnia chłopcy rozeszli się w bardzo przyjemnej i co najważniejsze spokojnej
atmosferze. Wish’owi udało się nawet skłonić Thirteen’a do zjechania z nim
windą. Ku wielkiej uldze ich obu nie zatrzymała się ona na żadnych niechcianym
piętrze, ale dowiozła ich za to szczęśliwe na parter.
Parę godzin
później spotkali się oni raz jeszcze przy okazji pracy w kawiarni. Ku
niezadowoleniu bruneta Lyn ogłosiła, że lokal będzie przechodził remanent w
okresie przedświątecznym, więc trzeba go będzie zamknąć aż do sylwestra.
Thirteen nie miał nic przeciwko. Stwierdził bowiem, że dzięki temu będzie mógł
z czystym sumieniem zająć się zaległymi pracami, które tworzył w czasie
pomiędzy spaniem, jedzeniem i pracą. Wish’owi jednak ta przerwa nie była do
końca na rękę. Pomiędzy studiami, a czasem spędzanym w domu miał zdecydowanie
za dużo wolnego – jeśli nie liczyć czasu poświęcanego kawiarni. Postanowił jednak
wykorzystać taką ilość wolnych godzin na zrobienie czegoś konstruktywnego.
Zajął się mianowicie pisaniem swojej pracy licencjackiej.
Minęły ponad
dwa tygodnie odkąd widzieli się po raz ostatni. Każdy z nich spędził święta
osobno – jeśli można było w ogóle to tak określić. Żaden z nich nawet nie
zauważył, kiedy przyszedł koniec grudnia, potem sylwester i przywitał ich
styczeń z lodowatym uśmiechem. Obydwaj stawili się pod kawiarnią o ósmej tak,
jak kazała im Lyn. A raczej poprosiła o to Thirteen’a. Wish napatoczył się
bardziej z przyzwyczajenia niż chęci. Jednakże obu czekało nieprzyjemne
rozczarowanie. Okazało się, że robotnicy zostawili za sobą straszny nieporządek
i dziewczyna zamiast zająć się przywróceniem kawiarni funkcjonalności musiała
wraz z szefową wezwać ekipę sprzątającą. W związku z tym kazała się chłopakom
odmeldować i wrócić następnego dnia. Zamiast oddalić się do swoich domów poszli
razem do parku pokarmić zziębnięte kaczki.
Stali z chlebem w ciszy już dobre piętnaście minut, kiedy
Wish westchnął głośno i szturchnął lekko Thirteen’a w bok. Ten wzdrygnął się i
odsunął od chłopaka na bezpieczną odległość.
- Ej no. Ja nie gryzę. – Wymamrotał cicho.
- Kto Cię tam wie. – Zaśmiał się jasnowłosy. Brunet
uwielbiał jego śmiech. Miał okazję usłyszeć go tak rzadko, ale dzięki temu był
on dla niego o wiele cenniejszy.
- Zróbmy coś dziś. – Palną entuzjastycznie Wish. Thirteen
zmarszczył brwi i przyjrzał mu się sceptycznie.
- Co masz na myśli? – Zapytał z wahaniem.
- Zobaczysz! To niespodzianka. – Zaśmiał się brunet. Przed
sekundą wpadł na genialny pomysł i już w myślach zaczął snuć plan jego realizacji.
- Jakiś przebłysk geniuszu? – Rzucił szyderczo jasnowłosy.
- Taa…czekaj co? No wiesz co…jesteś niemiły. – Zaskomlał
Wish.
- Bywa. – Wzruszył ramionami Thirteen i zaśmiał się pod
nosem.
Wieczorem
spotkali się w umówionym miejscu tuż pod wielką latarnią, która oświetlała
kawałek ośnieżonej teraz drogi prowadzącej do niewielkiego lasu. Brunet
uśmiechnął się ciepło.
- Masz może uczulenie na jakieś zwierzęta? – Zapytał
ostrożnie Wish.
- Poza kotami, chomikami i świnkami morskimi chyba nie. W
każdym razie nic mi o tym nie wiadomo. –
Odrzekł zamyślony Thirteen.
- To dobrze. W takim razie dziś przejedziemy się kuligiem. –
Zakrzyknął radośnie w momencie, w którym podeszła do niego ciepło ubrana
dziewczyna i wręczyła mu do ręki uwiąz. Do uwiązu przypięty był – ku wielkiemu
przerażeniu starszego – piękny, siwy koń. Cofnął się łapiąc gwałtownie
powietrze i odsunął się na bezpieczną odległość. – Coś nie tak? – Zapytał cicho
Wish. Cmoknął na konia i pogłaskał go delikatnie po chrapach. Zwierzę parsknęło
wesoło i zarżało cicho. – Chyba mi nie powiesz, że koni też się boisz? – Brunet
bardzo ostrożnie zadał to pytanie, po czym skinął na dziewczynę w
podziękowaniu.
- Proszę Pana? – Zapytała nieśmiało nim odeszła.
- Tak? – Wish ledwo zwracał na nią uwagę. Patrzył się
natomiast na trzęsącego się ze strachu Thirteen’a, który próbował się przełamać
i zrobić chodź jeden krok do przodu.
- Przyprowadziłam Memento, ponieważ Ventura okulała…–
Szepnęła cicho.
- Co? Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz? – Brunet
naskoczył na nią.
- Przepraszam. Myślałam, że mówiłam już Panu dziś rano,
kiedy przybył Pan do stajni. Mogę zawsze przyprowadzić Casio… - Wish wszedł jej
w pół słowa.
- Nie trzeba. Przepraszam. Faktycznie mi dziś mówiłaś. Zrób
jej proszę wcierki, rudemu wrzuć witaminy, a resztą zajmij się tak jak zwykle,
dobrze? Wierzę w to, że Cas jeździła na nich dzisiaj. – Dziewczyna szybko
pokiwała głową.
- Dziś ja planuje wsiąść na Casiopeę. Jeśli to nie problem.
– Mruknęła cicho.
- No skądże. W końcu dlatego się nimi zajmujesz. Dziękuje. –
Uśmiechnął się do niej ciepło, po czym dziewczyna ukłoniła się i ruszyła w
stronę – dostrzeżonej dopiero sekundę temu przez Thirteen’a – stajni. Młodszy
poklepał konia po szyi i podszedł z nim ostrożnie do drugiego. – Nie
wiedziałem, że boisz się koni. – Westchnął cicho i spojrzał na niego
przepraszająco.
- Ja nigdy nie byłem za szczególnym ich fanem. Jak byłem
mały tata kiedyś zabrał mnie do stajni, ale ku swojemu nieszczęściu akurat
uwolnił się jeden z podkuwanych koni i rzucił się w moją stronę. Praktycznie
wtedy po mnie przebiegł. Trafiłem do szpitala. Od tej pory bałem się ich dość
panicznie. – Jasnowłosy zamilkł. Wish przyjrzał mu się bacznie.
- Gwarantuje, że Memento prędzej stanąłby dęba niźli miałby
na ciebie nadepnąć. – Zaśmiał się cicho. – Spójrz. – Powiedział, po czym
wyciągnął z kurtki marchewkę i przełamał ją na pół. Jeden z kawałków włożył z
powrotem do kurtki, po czym drugi złapał zębami za jeden z końców. Drugą jej
stronę podał zaś koniowi. Memento bardzo ostrożnie chwycił marchewkę zębami. Thirteen
zachłysnął się powietrzem i stał jak oczarowany, kiedy siwek odgryzł delikatnie
marchewkę, zostawiając większą część w ustach chłopaka. Po chwili Wish wypuścił
sobie marchewkę na rękę i podstawił ją konikowi, który zebrał ją z dłoni lekko
muskając skórę wargami. – Widzisz? To łagodne jak baranek stworzenie. – Starszy
pokiwał lekko głową i zrobił krok w jego stronę. – No chodź. Nie bój się. On nic
Ci nie zrobi. – Thirteen podszedł powoli na bezpieczną odległość dwóch kroków i
wyciągnął nieśmiało rękę w stronę jego łba. Memento spojrzał się na niego, po
czym podsunął mu pysk pod palce. Jasnowłosy podskoczył lekko, ale chwilę
później pogłaskał go delikatnie po pysku. Koń parsknął cicho i przestąpił z
nogi na nogę strzygąc uszami. – Już cię lubi. – Zaśmiał się Wish. Drugi
uśmiechnął się i palcami musnął siwego po łbie. Brunet przysunął się do niego i
chwycił go za nadgarstek, podsuwając tym samym jego rękę do szyi konia. Dłoń
niższego przesunęła się po sierści siwka, a jego palce zagłębiały się w niej
powoli. Chwilę później Thirteen – jednak nadal nieco ostrożnie – głaskał
Memento po futrze i uśmiechał się przy tym pod nosem. – Musimy iść. Trzeba go zaprząc
w sanie. Przejedziemy się po lesie. Co ty na to? – Zapytał brunet z uśmiechem.
Jasnowłosy spojrzał na niego zaskoczony, ale chwilę później pokiwał głową, a
Wish’owi znów udało się ujrzeć blask w jego oczach.
Piętnaście
minut później obaj siedzieli już w saniach sunąc cicho po leśnych dróżkach.
Sanki dzwoniły delikatnie przyczepionymi do końskiej uprzęży dzwoneczkami, a
wiszące szklane lampiony pobłyskiwały w ciemnościach. Ogień błyskał wesoło
rzucając poświatę okolicznym drzewom. W pewnym momencie Wish ściągnął wodze i
koń przeszedł do żywego stępa. Sunęli po śniegu w ciszy dobre dziesięć minut
nim Thirteen odetchnął głęboko i rozluźnił się nieco, pozwalając swoim plecom
na odpoczynek na oparciu sań.
- Wszystko w porządku? – Zapytał Wish z troską.
- Tak. Tylko…nie spodziewałem się tego, gdy mówiłeś, że masz
niespodziankę. – Westchnął starszy.
- Nie podoba Ci się? – Zasępił się brunet. Drugi pokręcił
szybko głową.
- Nie, nie. Jest wspaniale. Naprawdę. Jest tak pięknie. –
Thirteen zaśmiał się dźwięcznie i wyciągnął ręce poza sanie by dotknąć
ośnieżonych drzew.
- Cieszę się, że ci się podoba. – Uśmiechnął się z
zadowoleniem i pozwolił, by koń zwolnił jeszcze bardziej. Ich tępo przypominało
teraz spacerowe.
- Nie wiedziałem, że masz konia… - Zakłopotał się
jasnowłosy, po czym uniósł dłonie do swoich ust i pochuchał na nie. Nim Wish
się odezwał sięgnął jeszcze po ciepły koc wiszący na oparciu i zarzucił go na
towarzysza. Ten zdębiał w pierwszej chwili, ale chwilę później uśmiechnął się w
podzięce.
- Mam sporo koni. Ta stajnia, którą dziś widziałeś przez
chwilę należy do mnie. – Brunet uśmiechnął się. – Ventura i Memento to moje
najlepsze konie. Na tym tu gagatku raczej nie wygrałbym żadnych nagród, więc
pozwalam sobie czasem na wypady do lasu. Tak zwany teren dobrze robi i jego
głowie i mojej. – Zaśmiał się cicho. Thirteen patrzył na niego z
zainteresowaniem. – Galopujemy wtedy przez lasy, pola czy po dróżkach polnych i
cieszymy się z wiatru, który rozwiewa nam włosy. No w jego przypadku raczej
grzywę. To mnie uspokaja. Jego zresztą też. Jestem z nim zżyty. – Powiedział,
po czym uśmiech zszedł mu z twarzy. – To moja jedyna pamiątka po ojcu. –
Westchnął cicho.
- Twój ojciec nie żyje? – Zapytał prawie szeptem Thirteen.
- Mhm. Umarł na zawał jak miałem dziesięć lat. Tuż przed
śmiercią przywiózł Memento dla mnie w prezencie. Wtedy był jeszcze źrebakiem.
Wychowywaliśmy się razem. Ujeździłem go sam…dlatego tak się mnie słucha. –
Zaśmiał się serdecznie przełamując nieprzyjemną atmosferę.
- Masz czas się nimi zajmować? Skoro studiujesz… -
Jasnowłosy zamyślił się i jął wpatrywać się w Memento, który uniósł teraz głowę
i zastrzygł uszami.
- Moja siostra się nimi zajmuje. To właśnie jest Cas, o
której wspominałem. Jest jeszcze Melody. Ta dziewczyna, która przyprowadziła dziś
Memento. Ona też jeździ na nich, gdy ja albo Cas nie mamy czasu. Ja wsiadam
codziennie tylko na tego. – Wskazał głową na konia. – Zwykle przed pierwszym
wykładem. Dziś musiałem się stawić o ósmej przed kawiarnią, więc dobrze się
stało, że to on ciągnie dziś sanie. Nie miałem okazji dziś jeździć. –
Uśmiechnął się ciepło do Thirteen’a. Chłopak odwzajemnił uśmiech.
- Możemy jechać trochę szybciej? – Zapytał nieśmiało.
- Pewnie. On tylko na to czekał. – Wish zaśmiał się głośno i
strzelił wodzami. Memento ruszył galopem, a jego wesołe rżenie rozniosło się echem
po całym lesie.
Godzinę
później stali przed stajnią i rozmawiali ze sobą beztrosko. W pewnym momencie
Thirteen przytulił się do konia i objął go rękoma za szyję. Twarzą wtulił się w
jego sierść i wymamrotał ciche ‘dziękuje’. Wish zaśmiał się na to dictum i
zwichrzył mu delikatnie włosy na głowie.
- Może kiedyś nauczę cię jeździć? – Zapytał brunet na do
widzenia.
- Z przyjemnością. – Zaśmiał się Thirteen, po czym ruszył w
drogę powrotną do domu. Wish patrzył za nim uśmiechając się ciepło. Pogłaskał
Memento i ruszył z nim do stajni.
Piąta bariera została przełamana.
~ hippofobia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz